|
|
PUBLICYSTYKA
|
- to
Wasze opinie, komentarze, refleksje na różne, niekoniecznie
szkolne tematy.
|
|
Rok
szkolny 2012/2013
|
|
Grudzień
2012
|
Wywiad
mikołajkowy
MIKOŁAJKI kl.1A
1.Jakie dostaliście prezenty?
Odp.: Dziewczynki dostały zublesy, a chłopcy klocki
lego.
2.Jaki był Mikołaj?
Odp.: Dzieciom Mikołaj wydawał się miły i fajny.
3.Warto czekać na mikołaja?
Odp.: Warto, ponieważ przynosi prezenty (Ola)
4.O czym można rozmawiać z mikołajem?
Odp.: Z mikołajem można rozmawiać o zabawkach, o Świętach,
można powiedzieć, że się go lubi.
5. O jakich prezentach marzycie?
Odp.: Wymarzony prezent to tablet dla Maksa, a dla
Oli lalka Monster High.
6.Jakie prezenty są nie do zapakowania?
Maja: rodzina
Pani Chlebus: przyjaciółka oraz zdrowie.
Aleksandra Piądłowska kl.IV D




|
Kwiecień
2012
|
Wywiady
z przyszłymi uczniami Szkoły Podstawowej nr6 !
Przygotowały: Anna Urban klasa 5d i Dominika Rejdak
klasa 6d .
Wywiad
z Mają
Dominika:
Jak się nazywasz ?
Maja: Maja
Ania : A ile masz lat ?
Maja: Siedem.
Dominika: Podoba Ci się nasza szkoła ?
Maja: Tak.
Ania: A która sala najbardziej?
M: Numer 10, bo ma ładne rysuneczki na ścianach.
D: A chciałabyś tutaj się uczyć?
M: Bardzo i chyba będę.
A: A jakie zajęcia najbardziej Cię zainteresowały: lego,
origami, zajęcia plastyczne?
M: Origami, ale podobało mi się też przedstawienie.
D: Bardzo Ci dziękujemy za wywiad i życzymy Ci powodzenia
w szkole podstawowej już we wrześniu.
M: Dziękuję, do widzenia.
Wywiad
z 7 letnim Kubą.
Dominika: Jak się nazywasz ?
Kuba: Kuba.
Ania: Podoba Ci się nasza szkoła ?
K : Tak.
D: A co najbardziej?
K: Lego.
D: A co lubisz robić?
K: Grać na komputerze i oglądać telewizję.
A : A w co lubisz grać ?
K: W 'Lego Star Wars' .
D: A co lubisz oglądać ?
K: Noooo
różne takie ciekawe rzeczy .
A: A czy coś Ci się nie podoba w naszej szkole ?
K: Nie chcę przez całą godzinę siedzieć w ławce i się
uczyć.
D: Na pewno nie będzie tak dużo siedzenia, będzie wiele
zabaw ruchowych. Czy lubisz sport ?
K: Nie, wolę komputer! Nie chcę do szkoły.
A: W szkole jest fajnie!
D: Ja już opuszczam SP6 i będę za nią tęsknić!
A: Dziękujemy Ci za wywiad i życzymy powodzenia w nowej
szkole. Na pewno będzie fajnie.
K:
Wywiad
z 6 letnią Joasią (siostrą uczennicy naszej szkoły Justyny
Telengi z klasy 5 d)
A:
Jak się nazywasz ?
Joasia: Joasia Telenga.
D: Ile masz lat ?
J: Mało, bo sześć.
A: Podoba Ci się nasza szkoła ?
J: Taak, jest bardzo kolorowa.
D : Która sala Ci się najbardziej podoba ?
J: Tamta!
A: Sala 10 ?
J: Tak, ma takie śmieszne domki na ścianie.
D: Tak, ja do niej kiedyś chodziłam i mój tata zrobił
daszki na tych domkach.
J: Łaał! Fajniee.
A: Jakie zajęcia Ci się podobają ?
J : Ooo takie zwierzątka.
D: Bardzo ładne, masz talent.
J: Dziękuję.
A: A podoba Ci się świetlica ?
J: Tak, ale ta dla starszaków.
D: Dziękujemy Ci i powodzenia w naszej szkole!
A: I spotkamy się 1 września !
J: Czeeść !
Wywiad
z Julią Sobczak z klasy 3a, która chciałaby opowiedzieć
o wrażeniach z naszej szkoły w ciągu 3 lat
D:
Jak się nazywasz ?
Julia: Nazywam się Julia Sobczak i chodzę do klasy 3a.
A: Jak Ci się podoba w naszej szkole ?
J: Szkoła jest bardzo fajna i ładna. Nie dawno wybudowany
orlik jest super. Mamy wspaniałą panią i wspaniałych
kolegów i koleżanki.
D: Cieszysz się, że idziesz do 4 klasy ?
J: Tak cieszę się, ponieważ zmienię w końcu salę, ale
szkoda mi, że nie będę mieć już lekcji z moją panią
i nie będę chodzić do wspaniałej świetlicy. Będą też
plusy np. będę mogła wychodzić na dwór i tam spacerować
jak będzie ciepło. Będę mogła też siedzieć w bibliotece
.
A: Słuchaj co do twojej pani to będziesz mogła ją odwiedzać
!
J: Pewnie tak ,bo niektóre dziewczynki które są teraz
w 6 klasie odwiedzają ją.
D: Podoba Ci się nauka w SP6 ?
J: Oj bardzo ciekawa, trudna ale niektóre rzeczy są
łatwe . Uważam że szkoła jest wymagająca ale jest odpoczynek
dla głowy kiedy wyjeżdżamy na wesołe wycieczki klasowe
.
A: Dziękujemy Ci bardzo i życzymy powodzenia w ciągu
trzech lat w naszej szkole .
J: To ja bardzo dziękuję.
|
|
"Moje
wymarzone ferie"
Moje wymarzone ferie to: wyjazd w wysokie góry i odkrycie
nowej, górskiej
przyrody, zjeżdżanie na nartach i śmianie się z upadków.
Chciałabym także
rzucać śnieżkami w koleżanki i w kolegów, lepić bałwana
i jeździć na
łyżwach. Po atrakcjach na śniegu czas na wypoczynek,
więc chlup do basenu i
siedzenie w jacuzzi.A wieczorem, po pysznej kolacji
siadamy razem ja mama i
tata i gramy w karty lub słucham opowieści rodziców.Potem
wtulam się w
kołderkę i zasypiam spokojnie. I czekanie na nowy dzień,
i atrakcje od nowa.
Dobrze, że marzenia czasem się spełniają. A wy jak spędziliście
ferie? Czy
miło je wspominacie? Czy wróciliście do szkoły cali
i zdrowi?
autor:
Zuzanna Podleśna
|
|
Święta
w klasie III a




|
|
Owoce
w szkole
Dzieci
z klasy III A, pani Krystyny Kapicy udzieliły miłej
gościny redakcji naszej gazetki. Sądząc po efektach
ich pracy, a zwłaszcza po wystroju klasy, można stwierdzić,
że są baaardzo pracowite i nieeezwykle twórcze.
Już
samo wejście dk klasy zwraca uwagę, bowiem na drzwiach
wiszą piękne plakaty promujące zdrowie, w związku z
akcją "Owoce w szkole".
Przy
drzwiach wisi rymowany, przez dzieci z panią wspólnie
układany "Kodeks grzeczności". Warto zajrzeć
do ich klasy i przeczytać.
Na
ścianach ciekawe dekoracje, efekt pracy na lekcjach,
np. "Drogowskazy Jana Pawła II". W dodatku
chętnie piszą wiersze i opowiadania, widzieliśmy całą
księgę ich tekstów.
Obiecali,
że przyślą do gazetki. Tego dnia, kiedy ich odwiedziliśmy
przygotowywali piękne papiery do obkładania prezentów.
Pani Krysi gratulujemy takich zdolnych pracusiów!



|
|
Dnia
30 Października 2011 roku Redaktorzy Szóstego Zmysłu
wybrali się do świetlicy pierwszaków i przeprowadzili
z nimi wywiad.
Red.:
Jak się nazywasz?
U.:
Oskar
Red.:
Jak Ci się podoba w pierwszej klasie?
U.:
Jest fajnie.
Red.:
A kto jest twoim wychowawcą?
U.:
Pani Dorotka Kędra.
Red.: Jaki najbardziej lubisz przedmiot?
U.:
Zajęcia komputerowe, angielski, matematykę.
Red.:
A czego nie lubisz w szkole?
U.:
Prac domowych, tego, że się trzeba uczyć.
Red.:
Jak chciałbyś spędzić dzień chłopaka?
U.:
Pójść na lody.
Red.:
Dziękuję za wywiad.
|
|
Wycieczka
Od
piątej klasy czekaliśmy wytrwale na wycieczkę do Centrum
Nauki Kopernika.
Najpierw
mieliśmy spacer po Starym Mieście. Pani przewodnik opowiadała
nam o różnych ciekawych zabytkach Warszawy. Gdy zmierzaliśmy
już do celu naszej podróży, nagle na ulicy przy Kolumnie
Zygmunta zobaczyliśmy........ pana Gienka Loskę!!!!!!
Byłyśmy takie szczęśliwe, że widzimy naszego idola.
Na dodatek właśnie śpiewał. Zachwycone śpiewem pana
Gienka musiałyśmy niestety iść dalej razem z grupą,
ale zaraz doszliśmy w końcu do naszego celu.
Centrum
Nauki Kopernika stało dla nas otworem. Spędziliśmy tam
wspaniałe 2,5 godziny. Nigdy nie zapomnimy tej udanej
wycieczki
Ola
Stodółkiewicz, klasa VI B
|
|
Nowy
skład redakcji "Szóstego Zmysłu"

|
|
"Dzień
Papieski w naszej szkole"
Drodzy
Czytelnicy Szóstego Zmysł! Zuważyliście zapewne, że
w naszej szkole, na parterze znajduje się piękna wystawa
naszych kolegów z 6 klas. Prace pzedstawiają lubelską
architekturę, Papieża, flagę papieską lub różaniec.
Na pracach widnieje też wielobarwny kogut - symbol
zaczynającego się dnia, narodzin, szczęścia życia.
Kogut kojarzy się z Lublinem, ponieważ jedna z lubelskich
wież ma na czubku kogucika. Wystawa poświęcona jest
Papieżowi w 11 rocznicę Dnia Papieskiego, który odbęł
się 9 października. W środkowej części wystawy znajduje
się billboard przedstawiający rozmodlonego Papieża,
twarzą zwróconą w stronę zdjęć przedstawiających dzieci
z naszej szkoły, tak jakby Papież modlił się za nas.
Oglądajcie! Podziwiajcie! Obejrzyjcie też wystawę
zdjęć znajdujących się w hallu szatni pt." Związki
Papieża z Lublinem"
red.
Barbara Teresińska VI B


|
|
"Nie
traćmy czasu, nie traćmy młodych lat!"
Czy nie uważacie, że w naszej szkole odbywa sie zdecydowanie
Za MAŁO dyskotek? W poprzednim roku szkolnym odbyła
się zaledwie jedna krótka dyskoteka w godzinach południowych.
Na pewno wszyscy chcieliby spędzić razem czas doskonale
się bawiąc. Jednak nie mamy możliwości umówić się poza
szkołą. Co z tym zrobić? Wasze pomysły nadsyłajcie na
adres e-mail . Najciekawsze pomysły na realizacje dyskotek
zostaną zaprezentowane Pani dyrektor. Liczymy na was!!
"Po
co taka wielka dziura?"
Pewnego wrześniowego dnia, na budującym się boisku ,,
Orlik '', który powstaje przy naszej szkole robotnicy
wykopali wielką dziurę. Głodne wiedzy postanowiłyśmy
o nią zapytać robotników pracujących przy budowie boiska.
Włożyłyśmy koszulki "Szóstego Zmysłu", chwyciłyśmy
mikrofony oraz długopisy, a następnie ruszyłyśmy przed
siebie. Uprzejmie zapytałyśmy, czy możemy zadać kilka
pytań. Robotnicy zbyli nas jednak krótkim: ,,Nie mamy
czasu!'' Zmartwiło nas to bardzo, ale postanowiłyśmy
nie odpuszczać i wrócić na pole bitwy. Jednak ku naszemu
rozczarowaniu robotnicy ponownie odmówili. Tym razem
wróciłyśmy do szkoły bez odpowiedzi na nurtujące nas
pytania. Następnego dnia do dziury zostały włożone studzienki
kanalizacyjne. Czasami wystarczy więc poczekać aż wszystko
samo się wyjaśni.
red.
Karolina Biedacha, kl. VI B
|
|
"Studenci
- praktykanci w naszej szkole"

|
|
Wywiad
z panią Dyrektor Danutą Bartłomiejczyk - Nowakowską
"Orlik w naszej
szkole"
Red:
Dzień
dobry. Jesteśmy z gazetki "Szósty Zmysł".
Czy możemy przeprowadzić z Panią wywiad na temat orlika?
Pani
Dyrektor: Oczywiście.
Red:
Kiedy powstanie orlik?
P
D: Orlik powstanie około listopada, grudnia.
Red:
Od kiedy trwają prace?
P
D: Prace trwają od sierpnia.
Red:
Jak duże będzie to boisko?
P
D: Orlik będzie zajmował prawie całą powierzchnię
z wyjątkiem 12 metrów przeznaczonych na plac zabaw.
Red:
Czy będzie ogrodzony?
P
D: Tak będzie.
Red:
Czy będzie oświetlony?
P
D: Oczywiście, będzie.
Red:
Jakie sporty będziemy mogli uprawiać na tym boisku?
P
D: Koszykówkę, siatkówkę i piłkę nożną.
Red:
Czy będzie część zadaszona?
P
D: Nie, ale planujemy posadzić winobluszcz, żeby
był cień.
Red:
Bardzo dziękujemy za wywiad.
P
D: Ja również dziękuję.

Red:
Katarzyna Jabłońska i Anna Urban.
|
| |
Wielkanoc
2011 - - Od jakja do zajączka
|
|
Rok 2011 - rok wielkich
Polaków
Mamy rok 2011, kolejny rok wielkich Polaków. Przypomnijmy,
że miniony rok 2010 był poświęcony polskiemu kompozytorowi,
Fryderykowi Chopinowi, z okazji 200 rocznicy jego urodzin.
Obecny rok jest poświęcony polskiemu nobliście, Czesławowi
Miłoszowi, z okazji 100 rocznicy jego urodzin. Miłosz
w 1980 r. został laureatem literackiej nagrody Nobla
za całokształt swej twórczości. Niektóre z dzieł Czesława
Miłosza: Kompozycja, Podróż,Trzy zimy, Obrachunki, Zdobycie
władzy, Zniewolony umysł, Traktat poetycki, Rodzinna
Europa, Gucio zaczarowany, Dolina Issy.
Z tej okazji w naszej szkole został ogłoszony konkurs
na projekt "Miej wolny umysł, czyli nauka przygodą
życia", zainspirowany tytułem powieści Miłosza
"Zniewolony umysł", a także tytułem zbioru
opowiadań pt "Przygody młodego umysłu". Przypominamy,
że wkrótce, czyli w marcu odbędzie się I etap tego konkursu.
Zwycięskie projekty klasowe przejdą do kolejnego etapu
konkursu na projekt szkolny.
Obecny rok poświęcony jest także innej wielkiej postaci
- polskiej noblistce w dziedzinie fizyki i chemii, czyli
Marii Curie - Skłodowskiej. Dokładnie 100 lat temu,
(wtedy, kiedy urodził się Miłosz), Skłodowska otrzymała
nagrodę Nobla za odkrycie radu, wcześniej zaś polska
uczona otrzymała Nobla za odkrycie pierwiastka, którego
nazwała na cześć Polski polonem. Z tą postacią i dziedziną
nauki, jaką się zajmowała, czyli chemią wiąże się projekt
jednej z VI klas w naszej szkole. O chemii było głośno
w naszej szkole w grudniu, kiedy to w sali gimnastycznej
odbyły się pokazy chemiczne. Uwierzcie, że chemia może
stać się "przygodą życia"!
red. Małgosia Wasilenko
|
|
Portret
Marii Curie-Skłodowskiej wykonany przez Zdzisława Niedźwiedzia
|
Maria Salomea
Skłodowska-Curie
ur. 7 listopada 1867
w Warszawie , zm. 4 lipca 1934 w Passy. Była fizyczką
i chemiczką polskiego pochodzenia. Większość życia spędziła
we Francji , tam też rozwinęła swoją karierę naukową.
Do jej dokonań należą:
opracowanie teorii promieniotwórczości oraz odkrycie
dwóch pierwiastków radu i polonu .Była dwukrotnie wyróżniona
Nagrodą Nobla za osiagnięcia naukowe, po raz pierwszy
w 1903 r. w dziedzinie fizyki wraz z mężem za odkrycie
polonu, a po raz drugi w dziedzinie chemii za wynalezienie
radu. Do dziś pozostaje jedyną kobietą, która tę nagrodę
otrzymała dwukrotnie, a także jedynym uczonym w historii
uhonorowanym Nagrodą Nobla w dwóch różnych dziedzinach
nauk przyrodniczych.
Maria Skłodowska-Curie
zmarła 4 lipca 1934 roku w alpejskiej klinice Sancellemoz
w Passy na białaczkę.
Rodzina
ojciec: Władysław
Skłodowski rodzeństwo : Zofia, Józef, Bronisława, Helena
matka: Bogusława
Boguska
|
Skłodowska
w naszej szkole
Wkrótce I Eliminacje w szkolnym konkursie na projekt
"Miej wolny umysł - nauka przygodą życia".
Nasi dziennikarze postanowili zapytać, jak przebiegają
pracę nad projektami wśród starszych uczniów.
Klasa VI E, która w Roku Marii Curie - Skłodowskiej
zainteresowała się chemią, postanowiła zaprosić wielką
uczoną do swojej klasy. Czy wiecie, dlaczego patronka
lubelskiej uczelni nosiła rękawiczki? Nie tylko dlatego,
że były modne i eleganckie. Otóż odkrywczyni pierwiastka
promieniotwórczego, jakim był rad, miała napromieniowane,
zniszczone ręce. A wiecie, co wielka uczona mówiła o
swojej pracy? Otóż mawiała, że uczony w laboratorium
jest nie tylko chemikiem, ale jest jak małe dziecko,
które przygląda się zjawiskom przyrody jak czarodziejskiej
baśni. A wiecie, co robiła, kiedy była zmęczona? Rozwiązywała
zadania z matematyki, bo to otrzeźwiało jej umysł. Mawiała
także, że "Nauka to piękna rzecz".
Wam również, Drodzy Czytelnicy, życzymy wiele entuzjazmu
podczas przygotowywania projektów związanych z nauką.
red. Anita Kostyńska




|
|
Walentynki
Agatka, kl. I C
Co sądzisz o walentynkach?
Są bardzo fajne.
Czy chciałabyś dać komuś prezent?
Tak, mojej koleżance Wiktorii.
Julka kl. ID
Co sądzisz o Walentynkach?
Są bardzo miłe.
Czy chciałabyś dać komuś prezent?
Tak mojej przyjaciółce.
Czy obchodziłaś już kiedyś Walentynki?
Tak, w przedszkolu.
Marta kl. II a
Co sądzisz o Walentynkach?
Są bardzo ciekawe i wesołe.
Czy dostałaś już kiedyś prezent?
Tak, od kolegi, bransoletkę.
Czy dasz komuś prezent?
Tak.
Maja kl.II c
Czy obchodziłaś już kiedyś Walentynki?
Tak.
A czy dostałaś prezent?
Od kolegi ze starszej klasy.
|
 |
|
| |
Sprawozdanie
z koncertu >>
|
|
"KOCHAMY ANDRZEJKI!"
26.11.2010 r. przeprowadziłyśmy wywiad na temat
"Andrzejek" z Natalką, Marcelem, Julką,
Olą, Weroniką, Szymkiem i Karoliną,
czyli dziećmi ze świetlicy klas pierwszych.
Red: Czy wiecie, co to są "Andrzejki"?
Dzieci: To święta, wtedy się wróży.
Red: A jakie znacie wróżby?
Dzieci: No... na przykład lanie wosku...
Red: A dlaczego akurat wosku?
Dzieci: Jest taka tradycja i wtedy wychodzą rożne
fajne kształty.
Red: A jakie wróżby lubicie?
Dzieci: Wróżenie z fusów herbacianych, z kart,
z butów... wszystkie!
Red: Dużo wiecie! Lubicie to święto?
Dzieci: TAAAK!!! Kochamy je!
Red: A dlaczego je lubicie?
Dzieci: Bo są fajne zabawy, gasi się światła
i zapala świece i ... można się dowiedzieć, za kogo
się wyjdzie za mąż!!
Red: Dziękujemy za wywiad
Dzieci: Proszę bardzo, odwiedzajcie nas częściej!!!
Red: Natalia Poczek, Natalia
Plizga, Małgorzata Markowska
klasa VI E
|
|
|
DZIEŃ NAUCZYCIELA W NASZEJ KLASIE!!!
W dniu 14 października obchodziliśmy Dzień Komisji
Edukacji Narodowej (Dzień nauczyciela).
Z tej okazji przeprowadziłyśmy wywiad z nauczycielką,
panią Elą Rusinek, naszą byłą wychowawczynią i teraźniejszą,
panią Anią Kuraś.
Oto wywiad z Panią Elą:
Red: Czy cieszy się Pani, że przez 3 lata
uczyła naszą klasę?
E. R.: Cieszę się.
Red: Dlaczego Pani została nauczycielką?
E. R: Bo bardzo lubię dzieci i lubię z nimi
pracować.
Red: Czy ma Pani rodzeństwo?
E. R: Mam rodzeństwo - siostrę.
Red: Ile lat pani uczy w naszej szkole?
E.R: 23 lata.
Red: Czy pierwsza Pani praca była w naszej
szkole?
E.R: Tak.
Red: Bardzo dziękujemy za wywiad.
E.R : Dziękuję.
A to wywiad z Panią Anią:
Red: Czy cieszy się Pani, że uczy naszą klasę?
A. K.: Oczywiście, że się cieszę.
Red: Dlaczego Pani została nauczycielką?
A.K.: Przez przypadek.
Red: Czy ma Pani rodzeństwo?
A.K: Mam brata młodszego o 4 lata.
Red: Ile lat Pani uczy w naszej szkole?
A.K: Około 8 lub 9, nie pamiętam dokładnie.
Red: Czy pierwsza Pani praca była w naszej
szkole?
A.K.: Nie.
Red: Bardzo dziękujemy za wywiad.
A.K.: Dziękuję bardzo.
Redaktorki: Kasia Jabłońska i Ania Urban. klasa
IV D
|
|
 |
"Zawsze chciałem być nauczycielem"
24.09.2010 r. przeprowadziłyśmy wywiad z nowym nauczycielem
języka angielskiego, panem Piotrem Bataszowem.
Red.: Dzień dobry, jesteśmy z redakcji "Szóstego
Zmysłu" i chciałybyśmy przeprowadzić z panem wywiad.
P.B.: Proszę bardzo.
Red.: Jak się pan czuje w naszej szkole?
P.B.: Bardzo dobrze, atmosfera bardzo miła, dzieci
też są fajne i bardzo dobrze mi się pracuje.
Red.: Jakie klasy pan uczy?
P.B.: Pierwsze, trzecie, czwarte i szóstą.
Red.: A czy jakaś klasa zdobyła pana szczególną
sympatię?
P.B.: Nie, wszystkie klasy lubię tak samo. Nie
wyróżniam żadnej.
Red.: Jest pan miło zaskoczony pracą w tej szkole
czy może rozczarowany?
P.B.: Jestem bardzo miło zaskoczony, bo dzieci
się uczą.
Red.: Czy była to pana zaplanowana praca w szkole
jako anglisty?
|
P.B.: To znaczy, wcześniej jeszcze przy podejmowaniu
studiów, tak.
Red.: A co pana skłoniło do studiowania anglicystyki?
P.B.: To, że zawsze lubiłem angielski i chciałem
pokazać innym, że fajnie jest się go nauczyć. Że może
się przydać.
Red.: A dlaczego pan chciał zostać nauczycielem?
P.B.: Bo odpowiada mi ta praca, bo mam szanse
wpływać na osobowości młodych ludzi i kształtować ich
rozwój.
Red.: A które klasy się panu uczy lepiej, starsze
czy młodsze?
P.B.: To jest troszeczkę inaczej, inny sposób
pracy, u maluchów muszę tańczyć, śpiewać, klaskać, a
ze starszymi klasami poprostu mówić.
Red.: Co panu się podoba w szkole, a co nie?
P.B.: Podobają mi sie wakacje, a nie podoba
mi sie natłok papierkowej roboty. Jest bardzo dużo dokumentów
do przygotowania i to czasami zajmuje więcej czasu niż
samo uczenie.
Red.: Większość uczniów mówi, że nauczyciele
nie maje prac domowych, czy to prawda?
P.B.: To nie prawda, mamy dwa razy więcej pracy
niż uczniowie.
Red.: A na czym ta praca polega?
P.B.: N tym, że trzeba przygotować się do każdej
lekcji. Jeżeli mam np. cztery lekcje, każdą w innej
klasie, to do każdej muszę się oddzielnie przygotować.
Muszę sprawdzić, czy mam materiały, czy zadania są dobre,
czy łatwe czy trudne. Muszę jeszcze przygotować plan
na cały rok.
Red.: Co lubi pan robić w wolnym czasie?
P.B.: Oglądać filmy, jedździć na rowerze gdy
jest ciepło, poczytać dobrą książkę, słuchać muzyki
i oczywiście obijać się.(śmiech)
Red.: Jaki jest pana ulubiony rodzaj muzyki?
P.B.: R'n'B,
Red.: A ulubiony film?
P.B.: Lubię filmy Tima Burtona, a najbardziej
'The Nightmare Before Christmas'.
Red.: A "Avatar"?
P.B.: "Avatar" jest fajny, ale nie
zrobił na mnie szczególnego wrażenia.
Red.: A jeżeli chodzi o typowe brytyjskie filmy?
P.B.: Nie obracam się zabardzo w tym kręgu,
ale lubię 'Cztery wesela i pogrzeb', czarny humor 'Monty
Pythona'.
Red.: A czy pan wie, jakie jest święto 30 września?
P.B.: Dzień Chłopaka.
Red.: Jak pan chciałby to święto spędzić?
P.B.: Długo śpiąc! Jak mały chłopiec.
Red.: Jak Piotruś Pan.
P.B.: Tak, najchętniej.
Red.: Czy ma pan jakieś zwierzę?
P.B.: Nie, ale chciałbym mieć psa, labradora,
bo to naprawdę fajne zwierzaki.
Red.: Jaka jest pana ulubiona potrawa?
P.B.: Uwielbiam pizze.
Red.: A potrawa nr 2?
Red.: Zupa pomidorowa?
P.B.: Nie, nie lubię zupy pomidorowej, ale lubię
ryby i uwielbiam słodycze.
Red.: A ma pan ulubione cukierki?
P.B.: Nie, lubię wszystko co jest związane z
czekoladą i cukrem.
Red.: A co by pan życzył naszej redakcji?
P.B.: Zawsze ciekawych artykułów i wywiadów.
Red.: Bardzo dziękujemy za wywiad. Do widzenia.
P.B.:Do widzenia.
red.Anita Kostńska
red.Anna Cyrankiewicz
red.Małgorzata Markowska
red.Milena Pilipczuk
klasa VI E
|
|
O czym warto pamietać we wrześniu
i październiku?
- 09.09 Międzynarodowy
dzień urody - czas trochę o siebie zadbać!
- 20.09 Akcja: Sprzątanie
świata
- 22.09 Dzień bez samochodu
(przejedż się do szkoły rowerem- zadbaj środowisko)
- 30.09 Dzień Chłopaka,
szansa aby wykazać się oryginalnymi pomysłem na prezent
dla fajnego kolegi
- 01.10 Międzynarodowy
dzień muzyki.
- 04.10 Dzień ochrony
zwierząt (zadbaj o naszych milusińskich)
- 08.10 Tydzień pisania
listów (może warto na jeden dzień zrezygnować z sms-ów
i powrócić do przeszłości)
- 14.10 DZIEŃ NAUCZYCIELA!!!
NIE ZAPOMNIEĆ
- 29.10 Dzień odpoczynku
dla zszarganych nerwów (ach... nareszcie coś dla ucznia)
- 03.10 Dzień bez papierosa
- 11.10 Święto Niepodległości
- 16.10 Dzień tolerancji
uszanuj inność ludzi
- 21.10 Dzień życzliwości
np. pomóż koledze/koleżance
- 25.10 Dzień pluszowego
misia (przytul swojego najlepszego pluszowego kumpla)
- 29.10 Dzień bez zakupów
(raz na jakiś czas można się powstrzymać od zakupów,
chyba, że jesteś... zakupoholiczką.
Natalia Cieplińska VI C
|
|
|
Niezwykły gość
24 września odwiedził nas, na kółku
dziennikarskim niezwykły gość, "człowiek sukcesu",
modelka, Anna Szałaj. Opowiedziała nam jak osiągnąć
sukces w modelingu. Pokazała nam, jak profesjonalne
modelki chodzą po wybiegu. Chętnie rozdawała autografy
i pozowała do wspólnych zdjęć. Według niej osiągnęła
sukcesu przede wszystkim dzięki skromności i pokorze.

red. Karolina Jabłońska, VI E

|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Wywiad z Pierwszaczkiem
Redaktor - Jak masz na imię?
Sara -Sara.
Red. - W której jesteś klasie?
Sara- I D.
Red. - Kto jest twoim wychowawcą?
Sara- Pan Janusz Wożniak.
Red. - Jaki przedmiot najbardziej lubisz?
Sara- Religię, w-f i zajęcia z moim panem.
Red. - Czy masz fajnych nauczycieli?
Sara- Tak bardzo fajnych.
Red. - Co najbardziej lubisz robić na przerwach, a co
na zajęciach kształcenia zintegrowanego?
Sara- Na przerwach lubię grać na komputerze w naszej
sali, a na zajęciach uczyć się żonglowania.
Red. - Najbardziej miła rzecz jaka spotkała cię w naszej
szkole?
Sara- Kiedy dostałam pierwszą szóstkę za to, że powiedziałam
czym się różni kwadrat od prostokąta.
Red. - A czym się różni?
Sara- Prostokąt ma dwa boki dłuższe i dwa krótsze, a
kwadrat wszystkie równe.
Red. - Gdzie Ci się bardziej podoba w szkole czy w przedszkolu?
Sara- W szkole, bo mogę nauczyć się wielu nowych rzeczy.
Red. - Dziękuje za udzielenie wywiadu.
Natalia Cieplińska VI C
|
|
Żywot agrafki
Leżałam zamknięta w ciemnym pudełku przez wiele lat.
Jedyną rzeczą, jaką widziałam, było jego czarne wieczko.
Nie miałam zbyt wiele zajęć, więc wspominałam czasy,
kiedy moje życie było ciekawe i barwne.
Byłam nie dużą srebrną agrafką. Moja pani wykorzystywała
mnie do upinania firanek. Była to interesująca praca,
ponieważ miałam świetny widok na ludzi idących ulicą
i na wszystkich domowników, których było dość wielu.
Najczęściej widziałam starszą kobietę krzątającą się
po niedużym pokoiku jakim było to mieszkanie. Była ona
bardzo czystą i uporządkowaną osobą.Wszystko w domu
było w idealnym porządku. Pewnego dnia zostałam zdjęta
z firan i włożono do czarnego pudełka w kwiaty. Przykryto
mnie równie czarnym wieczkiem. Leżałam tak przez wiele
lat...
Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie ktoś otworzył
pokrywkę pudełka. Zobaczyłam twarz dziewczynki. Trudno
opisać moją radość. Ktoś wreszcie uwolnił mnie z wieloletniego
więzienia. Dziewczyna obejrzała mnie, a potem przypięła
mnie do filcowego kotka. Od razu zaczęłam rozglądać
się po domu. Wiedziałam, że moje dotychczas nudne i
monotonne życie nareszcie po latach się zmieni. Wpięta
w miękki jak poduszeczka brzuszek kotka jeżdziłam wszędzie
z moją nową panią- Natalią.. Podróże są wspaniałe Widziałam,
jak moja pani bawi się nad jeziorem i chodzi po lesie.
I tak oto stałam się wakacyjną pamiątką. Na mój widok
Natalia uśmiecha się. Przypomina sobie beztroski czas
wakacji. Odczuwa radość na wspomnienie zabaw w wodzie,
wędrówek po lesie. Tęskni za spędzonymi na zabawie dniami,
nowo poznanymi przyjaciółmi i pięknem przyrody.
A co ze mną?
Mam nowe mieszkanie w pokoju Natalii razem z filcowym
kotkiem. Wiszę przywiązana do półki nad biurkiem i widzę,
jak Natalia pisze jakieś ciekawe opowiadanie.
-Dobrze nam razem kotku? - zapytałam cicho.
-Mrrr, oczywiście -zamruczał kotek.
Natalia Cieplińska VI C
|
|
|
|
Ciag
dalszy wywiadu...
Jest
Pan absolwentem Szkoły Podstawowej nr 6 w Lublinie,
czy ma Pan jakieś ciekawe wspomnienia z okresu szkoły?
Jestem
po pierwsze bardzo dumny z tego powodu, że jestem absolwentem
szóstki . Niezwykle miło wspominam te osiem lat w
szóstce. Bardzo miło wspominam swoich wychowawców,
między innym panią profesor Ignatowicz, która uczyła
mnie historii, jest teraz na emeryturze, ale wiążę z
jej osobą bardzo ciepłe wspomnienia. Przede wszystkim
wspominam tą niezwykłą atmosferę, która zawsze była
w szóstce: kameralności, przyjaznego nastawienia do
uczniów ze strony nauczycieli, ale też bardzo przyjaznego
nastawienia między uczniami w mojej klasie. Ja kontakty
ze swoimi koleżankami i kolegami z klasy utrzymuję do
tej pory, pomimo tego, że kilkoro z nich od dawna nie
mieszka w Lublinie, i są to najtrwalsze przyjaźnie,
które do tej pory mi się zdarzyły.
Jaki
przedmiot najbardziej Pana interesował?
Język
polski. Miałem bardzo srogiego nauczyciela od matematyki
to był Pan profesor Kędra, więc matematyka w związku
z tym też mnie bardzo mocno interesowała, ale język
polski interesował mnie najbardziej.
Jakiego
przedmiotu Pan nie lubił?
Przestałem
lubić niektóre przedmioty później, gdzieś w starszych
klasach liceum. Z podstawówką nie kojarzą mi się żadne
złe wspomnienia. Może biologia, zawsze bardziej interesowali
mnie ludzie a nie przyroda.
Czy działała wtedy gazetka szkolna? Czy może Pan o niej
opowiedzieć?
Oczywiście,
że działała gazetka i to była moja gazetka. To była
gazetka Sześć i pół pisana 6 i 1. To była gazetka,
której kilka numerów się ukazało, która powstawała na
jednym z pierwszych komputerów w Lublinie i była kserowana
na jednej z nielicznych kserokopiarek w Lublinie. To
były dawne zamierzchłe czasy. Na szczęście już dziś
takich problemów już nie ma i przede wszystkim możecie
się skupiać na merytoryce gazetki a nie na tym jak ją
wydać. Dla nas znacznie większym problemem wtedy było
to, jak doprowadzić do tego by w ogóle powstało coś
takiego jak gazetka. Gdzie kupić papier, jak znaleźć
kserokopiarkę, czy komputer. Ale bardzo miło wspominam
tamten czas, bardzo mocno zintegrowałem się i zaprzyjaźniłem
z osobami, które tworzyły redakcję Sześć i 1. Mam
nadzieję, że gdzieś w archiwach Szóstki moja gazetka
jeszcze jest. Raz zdarzyło mi się napisać we wczesnych
latach szkolnych do uczniaka, to była gazetka, która
wcześniej była wydawana przez szkołę.
Jakiego
rodzaju teksty umieszczaliście gazetce?
Były
tam teksty dotyczące szkoły, rozrywki, filmów. Jeden
z moich kolegów napisał tekst o wówczas bardzo popularnych
Wojowniczych Żółwiach Ninja. To był film, który wchodził
wówczas na ekrany kin i był bardzo popularny. Były też
ciekawostki z Lublina, krzyżówki.
Którego nauczyciela najbardziej Pan cenił i dlaczego?
Miło
wspominam wszystkich swoich nauczycieli, bo z perspektywy
czasu zapomina się o tych negatywnych rzeczach a pamięta
dobre, to jest zupełnie naturalne. Dlatego z perspektywy
czasu, miło wspominam wszystkich nauczycieli, natomiast
szczególnie miło wspominam Panią profesor Ignatowicz,
która uczyła mnie historii i była wychowawcą mojej klasy
przez wiele lat. Bardzo otwarta, wyrozumiała, ciepła,
tolerancyjna osoba, ale z drugiej strony też kompetentna.
Tworzyła świetną atmosferę w klasie. Myślę, że to też
dzięki niej, te przyjaźnie, które między nami się zawiązały
trwają tyle lat.
Dziękujemy za rozmowę.
Dziękuję
|
|
"Szkoła
nocą, czyli Alicja w Krainie Czarów"
1
czerwca 2010r., czyli w Dzień Dziecka odbyło się przedstawienie
pt. "Szkoła nocą, czyli Alicja w KrainieCzarów".
Jak co roku uczniowie z naszej szkoły poszli do Chatki
Żaka na przedstawienie "Nauczyciele dzieciom".
W tym roku przedstawienie było czrodziejskie.
Alicja zasnęła na lekcji historii, gdy się obudziła
nie wiedziała co się stało... Jej zdziwienie trwało
przez całe przedstawienie. Wędrując tak po naszej szkole
spotykała różne ciekawe osoby. Najpierw spotkała Kapelusznika
ze swoim Susłem. Oni prosili ją, żeby poczęstowała się
jedzeniem, a Alicja zaprotestowała, gdyż nie było żadnego
jedzenia, na stoliku, tylko stała herbata. Jeszcze bardziej
zdziwiona Alicja, odeszła dajej wędrować po szkole.
Jej kolejną przygodą była nieoczekiwana wizyta królowej
i króla kart. Królowa pytała się jej dziesięciu dat
historycznych. W Mariannę, czyli w woźną wcieliła się
pani od historii- pani Iwona Biłat. Marianna powiedziała,że
wszystkie dzieci na widowni, które nie potrafią wymienić
dat historycznych, mają wyjśc z sali. Paru uczniów z
naszej szkoły dało się nabrać na ten żart i zaczęli
wstawać i próbować wychodzić. Na koniec Pani Dyrektor
przedstawiła każdą aktorkę i każdego aktora.
Przedstawienie podobało mi się, bo miało w sobie coś
czarodziejskiego. Było fajne, lecz przedstawienie z
tamtego roku pt."Śpiąca Królewna" było ciekawsze.
Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie również czarodziejskie
przedstawienie i że będzie tyle samo fantastycznych
rekwizytów.
Milena Pilipczuk kl. 5 e
|
|
Dzień
Dziecka
Międzynarodowy Dzień Dziecka - dzień
prezentów i zabawy! Najradośniejsze, najszczerzej roześmiane,
rozkrzyczane święto ze wszystkich. W Polsce obchodzimy
Dzień Dziecka 1 czerwca, na przełomie wiosny i lata,
i ten termin sprawia, że kolorowe baloniki, będące jego
wesołym symbolem widać praktycznie wszędzie. Na ten
dzień z niecierpliwością czekają wszystkie dzieci i
już kilka dni przed tą datą próbują odgadnąć jakie upominki
dostaną od swoich najbliższych. Pewnie wszystko to wymienione
sami przerabialiście. A czy znacie historię tego święta?
Historia
Wszystko zaczęło się już dawno w roku
1924 roku. Przedstawiciele ponad pięćdziesięciu krajów
zgrupowanych w Lidze Narodów, na wniosek Międzynarodowego
Związku Pomocy Dzieciom przyjęła uchwałę zwaną Deklaracją
Praw Dziecka. Na tym się jednak na razie skończyło.
Słowa: "Mężczyźni i kobiety wszystkich narodowości
uznają, że ludzkość powinna dać dziecku wszystko, co
posiada najlepszego i stwierdzają, że ciążą na nich,
bez względu na rasę, narodowość i wyznanie - wyspecyfikowane
następnie obowiązki." to już późniejsza historia
Dnia Dziecka i pochodzą one z 1959 roku. Chociaż barwna
historia Dnia Dziecka nie jest wolna od podtekstów politycznych,
a konkretny kształt temu świętu nadała dopiero Konwencja
o Prawach Dziecka z 1989 r., z całą pewnością zmieniła
na lepsze pozycję dzieci wobec prawa. Dziś nikt nie
kwestionuje prawa dziecka do życia, rozwoju, nauki i
miłości, a historia Dnia Dziecka stanowi jedynie smutne
przypomnienie, że nie zawsze to było takie oczywiste.
Dzień
Dziecka w Szóstce
Jak obchodzimy Dzień Dziecka w naszej
szkole? Co roku organizowane są przedstawienia w Chatce
Żaka "Nauczyciele dzieciom". Ostatnie z nich
- 1 czerwca 2010 r. (wtorek) - miało tytuł "Alicja
w Krainie Czarów, czyli szkoła nocą". Opowiadało
o dziewczynce Alicji, która zasnęła i śniły się jej
postacie z "Alicji w Krainie Czarów" tylko,
że
w szkole! Nauczyciele dostali niesamowity aplauz
- zasłużyli sobie na to. Przedstawienie i aktorzy byli
świetni, na pewno wszystkim się podobało. Gdzie jeszcze
dzieci wybierają się w ten szczególny dzień z nauczycielami?
Na lody, do kina
Redakcja
życzy Wam wielu prezentów i wszystkiego co najlepsze!
Ania
Laskowska 5c
|
|
|
Muzeum Fryderyka Chopina w Warszawie
W 200. rocznicę urodzin Chopina, po
gruntownym remoncie i modernizacji, otwarto Muzeum
Fryderyka Chopina w Warszawie. "To najnowocześniejsze
muzeum biograficzne w Europie, czy też na świecie"
- powiedział minister kultury Bogdan Zdrojewski.
W uroczystości uczestniczyli m.in.
prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią, metropolita
warszawski abp Kazimierz Nycz, nuncjusz apostolski abp
Józef Kowalczyk, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
"Pamiętam, jak dwa lata temu byłem
w tym miejscu. Tego budynku po mojej lewej stronie (Centrum
Chopinowskie - PAP) nie było, a budynek po mojej prawej
stronie (Muzeum Fryderyka Chopina - PAP) miał zaledwie
800 metrów powierzchni użytkowej. Rok Chopina zbliżał
się nieubłaganie i wydawało się, że skala tych przygotowań
jest tak duża, że niemożliwa do zrealizowania. Jednak
udało się" - ocenił minister kultury Bogdan Zdrojewski.
Teraz Muzeum Fryderyka Chopina dysponuje
nieporównywalnie większą przestrzenią, a obok Zamku
Ostrogskich, w którym Muzeum się mieści, stanął nowy
gmach: Centrum Chopinowskie, połączone z Zamkiem podziemnym
korytarzem. W Centrum mieści się siedziba instytucji
chopinowskich, a także m.in. punkt informacji turystycznej,
fonoteka, biblioteka i kawiarnia.
"Chopinowi należy się ten dom
w Warszawie (...), bo trudno nazwać tę instytucję tylko
placówką muzealną" - ocenił szef resortu kultury.
"Bardzo zależało mi na tym, aby ta uroczystość
odbywała się w 200. rocznicę urodzin Chopina. Kiedy
Chopin mieszkał w Warszawie, ten budynek nie miał drugiego
piętra, ale Chopin na pewno tędy się przechadzał, bo
Chopin kochał Warszawę" - mówił Zdrojewski.
Prezydent Lech Kaczyński zwrócił uwagę,
że Muzeum Fryderyka Chopina jest tak samo potrzebne
jak Muzeum Powstania Warszawskiego. "Te muzea były
bardzo Polsce potrzebne - polskiej historii. (...) Muzeum
Fryderyka Chopina to element polityki, która nie wszystkim
się podoba, polityki historycznej. Musimy jednak pokazywać
światu naszą tożsamość, a jest to nie tylko historia
walk, (...) ale też historia polskiej kultury"
- zaakcentował prezydent Kaczyński.
"To właśnie w muzyce Polska i
Polacy odnieśli w historii największe sukcesy. Fryderyk
Chopin to przykład numer 1, ale mamy też przecież Szymanowskiego,
Pendereckiego, Lutosławskiego - wielu innych współczesnych
i dawnych twórców muzyki, którzy mają swe miejsce w
historii. Chopin zajmuje jednak miejsce szczególne.
(...) Chopin był - w sensie etnicznym - pół Francuzem,
pół Polakiem i pamiętamy o tym oczywiście, ale jego
muzyka to muzyka tylko i wyłącznie polska, o tym też
chcemy pamiętać" - podkreślił.
Anita Kostyńska, kl. V E
|
|
Rok 2010 ogłoszono:
1. Międzynarodowym Rokiem Różnorodności Biologicznej
2. Rokiem Fryderyka Chopina
3. Europejskim Rokiem Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem
Społecznym
4. Rokiem Bitwy pod Grunwaldem
5. Rokiem Króla Kazimierza Wielkiego w Będzinie
Okrągłe rocznice:
1. 600-lecie Bitwy pod Grunwaldem
2. 400-lecie Bitwy pod Kłuszynem
3. 100-lecie ustanowienia święta Dnia Kobiet
4. 30-lecie powstania Solidarności
5. 200 rocznica urodzin Fryderyka Chopina
6. 5 rocznica śmierci Jana Pawła II
7. 219 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja
8. 65 rocznica zakończenia II wojny światowej
w Europie
9. 100 rocznica śmierci Marii Konopnickiej
10. 90 rocznica urodzin Jana Pawła II
11. 400 rocznica Bitwy pod Kłuszynem
12. 600 rocznica Bitwy pod Grunwaldem.
Przygotował red. Damian Włada, klasa V
E
|
|
200 rocznica
urodzin Fryderyka Chopina i Rok Chopinowski
Czy wiecie, że z okazji 200 rocznicy urodzin Fryderyka
Chopina i Roku Chopinowskiego zostanie otwarte w Warszawie,
w Zamku Ostrogskich jego nowe muzeum? Będzie ono niezwykłe,
bo interaktywne. Będą tam animacje, ekrany dotykowe
z informacjami, znajdziemy też interaktywne mapy. Kiedy
wczytamy kartę, uruchamiane będą różne multimedialne
prezentacje. W piwnicach odbędą się projekcje, na parterze
znajdzie się jego pokój dziecięcy, a na dwóch górnych
piętrach wystawy dotyczące jego osobowości, podróży
i śmierci. Na jednej z warszawskich ulic można też będzie
spotkać ławki ze szwedzkiego granitu, grające utwory
Chopina. Polacy bardzo przygotowują się do rocznicowych
obchodów związanych z naszym największym kompozytorem.
Bartek Kasprzak, klasa V e
A my? W naszej szkole (podobno?) też planowane są działania
związane z Rokiem Chopinowskim. Może konkurs pięknego
czytania wierszy o Chopinie, może wieczór autorski i
wywiady z samym Chopinem, może prace plastyczne i poetyckie
zainspirowane muzyką Chopina? A czy wiecie, kiedy dokładnie
przypada dzień 200 rocznicy urodzin kompozytora? 22
lutego czy 1 marca? Zapytajcie panią od muzyki!
|
|
15 lipca 1410 r. wybuchła jedna z największych bitew
w historii średniowiecznej Europy - bitwa pod Grunwaldem.
15 lipca 2010 r. będziemy obchodzić 600-lecie tego wydarzenia.
Została ona stoczona na Psim polu. Wielka wojna została
stoczona między siłami Zakonu Krzyżackiego, wspomaganego
przez rycerstwo zachodnioeuropejskie, pod dowództwem
mistrza Ulricha Von Jungingena, a połączonymi siłami
Polski, Litewsko - Ruskimi i Smoleńskimi oraz posiłkowymi
oddziałami czeskimi, mołdawskimi i tatarskimi pod dowództwem
króla Polski Władysława II Jagiełły.
red. Damian Włada, klasa V E
|
|
|
21 stycznia naszą szkołę odwiedzili uczniowie III LO
im. Unii Lubelskiej w Lublinie. Opowiedzieli nam o problemie
azbestu w naszym województwie i w całym kraju. My sami
też chcieliśmy się dowiedzieć, o co to całe zamieszanie?
Azbest to nazwa włóknistych minerałów, które występują
naturalnie w przyrodzie. Powszechnie wykorzystywano go
w budownictwie (tzw. "eternit" służył do pokrywania
dachów), lecz obecnie jest to zakazane, gdyż azbest jest
szkodliwy dla zdrowia! Aż włos jeży się na głowie, jak
się o tym słucha!
W latach 80-tych XX wieku, azbest uznano za jeden z najbardziej
rozpowszechnionych czynników rakotwórczych i obecnie wiadomo,
że jest on jednym z najgroźniejszych zanieczyszczeń na
ziemi! Dlatego ważne jest, aby uświadomić ludziom, jak
poważny stanowi to problem. Tak powiedzieli nam uczniowie
liceum. Mieliśmy okazję obejrzeć ich prezentację i zachęcamy
wszystkich, którzy jej nie widzieli lub chcieliby dowiedzieć
się więcej, do odwiedzenia strony internetowej www.azbestout.pl
Red. Anita Kostyńska, kl 5e i siostra
Marlena Kostyńska z III LO
|

|
|
|
Recenzja z przedstawienia "W
drodze na Olimp"
W czwartek 3 grudnia na scenie Chatki
Żaka odbył się spektakl zatytułowany "W drodze
na Olimp". Obejrzały go dzieci z V klas z Lublina
i okolic. Nasza klasa również miała przyjemność obejrzenia
tego spektaklu. Oparty był na mitologii. Odegrano siedem
mitów w następującej kolejności:
1. Mit o stworzeniu świata
2. Mit o Posejdonie i Amfitrycie
3. Mit o Syzyfie
4. Mit o Prometeuszu i Pandorze
5. Mit o Erosie i Psyche
6. Mit o Dedalu i Ikarze
7. Mit o Herkulesie
Przedstawienie mitów poprzedzone było wystąpieniem dwóch
aktorów, którzy wyjaśnili co znaczy słowo mit i omówili
różne zagadnienia niezbędne do zrozumienia całości spektaklu.
Przede wszystkim wyjaśnili, co mity opisują. Pierwszy
z przedstawionych mitów opowiadał o stworzeniu świata.
Aktorka, która opowiadała o przebiegu tego wydarzenia,
stała w miejscu niewidocznym dla widzów. Scenę wypełniał
dym, który w czerwonym świetle reflektorów wydawał się
być różowy. Drugi mit opowiadał o tym, jak to Posejdon
zakochał się w pięknej nimfie o imieniu Amfitryta. Na
początku nimfa obawiała się Posejdona. Sądziła, że bóg
mórz i oceanów jest złą osobą. Jednakże Posejdon złożył
jej obietnicę, że po ślubie wszystkie jego podwodne
pałace staną się również jej własnością. Wtedy Amfitryta
zgodziła się poślubić władcę wód. Trzeci mit dotyczył
historii Syzyfa, który był królem Koryntu. Jako król
był on często zapraszany na Olimp, by ucztować razem
z zamieszkującymi tam bogami. Syzyf nie był uczciwy
wobec bogów, podkradał im boskie pożywienie i częstował
nim ludzi. Bogom nie podobało się to, ale wybaczali
mu. Jednak za zdradę ważnej tajemnicy skazali go na
śmierć. Syzyf starał się uniknąć tej kary przy użyciu
podstępu. Ostatecznie Syzyf nie tylko umarł ale po śmierci
musiał wykonywać ciężką i pozbawioną sensu pracę. Wtaczał
wielki głaz pod górę. Zawsze kiedy głaz był już blisko
szczytu góry spadał w dół. Następny mit opowiadał
o Prometeuszu i Pandorze. Prometeusz był tytanem, który
chciał pomagać ludziom. Widząc, iż są oni słabi, dobry
tytan podarował im ogień. Zeus zezłościł się na Prometeusza,
a widząc ludzi coraz mądrzejszych i silniejszych, przestraszył
się, że pozbawią go tronu i władzy. Dlatego stworzył
kobietę, którą nazwał Pandorą. Następnie wysłał ją na
ziemię razem z puszką, w której były zamknięte wszystkie
nieszczęścia i choroby. Pandorę poślubił brat Prometeusz,
który będąc w niej bardzo zakochany nie oparł się jej
namowom, aby otworzyć puszkę. Kiedy to uczynił, na świat
spłynęły choroby i nieszczęścia. Prometeusz chciał odpłacić
Zeusowi za podstęp i sam dopuścił się podobnego czynu.
Zeus ukarał go za to straszliwym cierpieniem. Przypiął
go nagiego do skały Kaukazu by głodny sęp co dzień wyjadał
mu wątrobę. Cierpieniu jego nie było końca, ponieważ
wątroba odrastała każdej nocy. Zeus za podstęp ukarał
także ludzi. Odebrał im ogień.
Piąty mit dotyczył historii Erosa i Psyche. Eros był
bogiem miłości. Strzelał do ludzi z łuku. Trafieni ludzie
natychmiast zakochiwali się. Pewnego razu Eros wystrzelił
w niebo. Strzała zawróciła i trafiła w strzelca, który
zakochał się w Psyche. Eros nie chciał, aby jego wybranka
zobaczyła jego twarz, gdyż wiedział, że za ten postępek
Psyche zostanie ukarana . Jednak Psyche była tak ciekawa,
że postanowiła zobaczyć twarz swojego kochanka. Kiedy
to uczyniła Eros zniknął. Przedostatni z przedstawionych
mitów opowiadał o królu Krety, Dedalu i jego synu Ikarze.
Dedal pragnął wrócić do swojej ojczyzny. Ponieważ król
zabraniał mu tego, Dedal szukał sposobu ucieczki. Wymyślił
skrzydła. Pomysł ten był bardzo dobry, jednak Ikar pragnąc
być bliżej słońca wzbił się zbyt wysoko. Wosk ze skrzydeł
roztopił się. Zniszczone skrzydła nie uniosły ciężaru
młodzieńca, który poniósł śmierć. Ostatni z mitów dotyczył
historii Herkulesa. Przedstawiono w nim spotkanie tego
wyjątkowo silnego i sprytnego człowieka z Eurysteusem
- królem, który zlecił mu wykonanie kilku niezwykłych
prac. Herkules wywiązał się z powierzonych mu prac wspaniale.
Ostatnią z nich było przyprowadzenie do króla piekielnego
psa Ceresa. Pies bał się Herkulesa, natomiast nie bał
się króla. Będąc głodnym Ceres pożarł Eurysteusa. Opisywany
spektakl miał kilka atutów. Przede wszystkim wzbogacił
wiedzę na temat wydarzeń opisanych w mitologii. Niestety,
ponieważ mity zostały przedstawione w sposób skrócony,
tzn. ukazano tylko wybrane wydarzenia, obejrzenie spektaklu
nie zastąpi przeczytania tej bogatej w fakty lektury.
Na przykład mit o Herkulesie obrazuje tylko sześć spośród
12 zadań wykonanych przez niego. Kolejnym atutem spektaklu
jest to, że pogłębia prawdę o życiu i człowieku. Uświadamia,
że za złe czyny, np. podstęp, zdradę tajemnicy lub zbytnią
ciekawość człowiek ponosi karę. Brat Prometeusza nie
opanował swojej ciekawości i otworzył tajemniczą puszkę,
a na świat przyszły choroby i nieszczęścia. Spektakl
bogaty był w humor. Uśmiecham się, przypominając sobie
zabawne dialogi bohaterów. Na przykład: rozmowę Dedala
ze swym synem Ikarem, w której ostrzega on Ikara, aby
nie wzbijał się zbyt wysoko ku słońcu, czy wymianę zdań
pomiędzy Herkulesem i Eurysteusem o złotych jabłkach.
Najbardziej jednak rozśmieszył mnie ten oto dialog:
Ikar woła:- Mariolka! Mariolka!
Dedal mówi do niego :-Tak się nie woła ptaszka. Musisz
zrobić: cip, cip, cip, cip, cip.
Ikar woła :- cip, cip, cip, cip, cip, a potem dodaje
Mariolka! Mariolka!
Detal upomina go: - Och tylko cip, cip, i dodaje - Zawołajmy
ją razem.
Obaj wołają :-cip, cip, cip, cip, cip.
Słabą stroną spektaklu było to, że nie podano żadnej
informacji o reżyserze, obsadzie aktorskiej, scenarzyście
oraz o autorze scenografii, operatorze dźwięku czy światła.
Ocena filmu byłaby wtedy o wiele pełniejsza. Ogólnie
przedstawienie podobało mi się i polecam obejrzenie
go, szczególnie piątoklasistom. Pomimo że, nie ukazuje
ono wszystkich faktów z mitologii i jak wspomniałam
przeczytanie lektury jest konieczne, to jednak pozwala
lepiej ją zrozumieć. Poza tym spektakl jest dość zabawny
i z pewnością może poprawić humor wielu osobom.
Małgorzata Markowska, klasa V E
|
|
ŚWIĄTECZNA REFLEKSJA...
Nie lubię billboardu na ulicy ze smutną
buzią chłopca i podpisem: "Święta cieszą tylko
w rodzinie"...
Długo oczekiwane Święta Bożego Narodzenia to czas, który
spędzamy w rodzinnym gronie. Próbujemy pysznych potraw
Mamy, Taty, Babci. Pod choinką znajdujemy piękne i wymarzone
prezenty. Składamy sobie życzenia. Śpiewamy kolędy przytuleni
do Babci. Fajnie, rodzinnie...
W wielu domach święta nie są jednak
wyjątkowym dniem. Aż strach pomyśleć, że są ludzie,
którzy nie lubią Świąt, np. dzieci z Domów Dziecka.
W okresie świątecznym serca ludzi powinny szczególnie
otwierać się na potrzeby innych. Dlatego są organizowane
zbiórki świąteczne, Wigilie dla bezdomnych i inne akcje.
Święta to sprawdzian naszej życzliwści, wrażliwości,
otwarcia na drugiego człowieka. A co by było, gdyby
nieznajomy gość, na którego tradycyjnie czeka puste
nakrycie, przyszedł na prawdę? Jeżeli w tym roku nie
udało się nam wspomóc żadnej akcji, warto to zrobić
w każdej chwili. Zawsze, nie tylko w Święta trzeba pamiętać
o bliźnich.
Justynka
|
|

Chciałbym przedstawić recenzję książki Zbigniewa Nienackiego.
Jej tytuł to "Pan Samochodzik i Niewidzialni".
Jest to jeden z piętnastu tytułów tej serii. Wróćmy
jednak do "Niewidzialnych".
Jest to "przygodówka", ale poniekąd i kryminał.
Książka opisuje przygody Tomasza N, pracownika Ministerstwa
Kultury i Sztuki. Na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłym
podwładnym, lecz w rzeczywistości zajmuje bardzo ważne
stanowisko. Jest to tajna, ale legalna grupa o nazwie
"Samodzielny Referat do Zadań Specjalnych"
będąca w rękach dyr. Marczaka. Zajmowała się ona odszukiwaniem
zaginionych i skradzionych dzieł sztuki. Ma on wielu
przyjaciół ratujących przyrodę, którzy przyjdą mu z
pomocą.
Wszystko zaczyna się od wstawienia drugiego biurka
do pokoju Tomasza. Jak się okazuje później urzędować
będzie tam panna Monika. Tytułowi Niewidzialni była
to grupa przestępcza zajmująca się kradzieżą i sprzedażą
dzieł sztuki. Ich system bezpieczeństwa był bardzo sprytny.
Każdy członek mafii znał tylko jedną osobę "nad
sobą" i "pod sobą". Dlatego sprawą zajął
się właśnie podwładny Marczaka. Zachwycił mnie opis
wehikułu detektywa Tomasza: miał karoserię zabytkowego
gruchota, lecz silnik Ferrari i był amfibią, o czym
świadczy śruba. Książka jest bardzo ciekawa i ładnie
obłożona. Polecam wszystkim, którzy lubią lekki dreszczyk
emocji.
Red. Bartek Kasprzak, klasa V E
|
|
Co warto przeczytać?
"W pustyni i w puszczy" H.
Sienkiewicza to wspaniała opowieść o pięknych uczuciach
i wartościach. Jednym z najcenniejszych jest przyjaźń.
Udowodnię, iż jest ona obecna podczas wędrówek Stasia
i Nel.
Chłopiec bardzo kochał dziewczynkę.
Był do niej bardzo przywiązany, jak i Nel do niego również.
Szczególnym dowodem przyjaźni do małej było to, kiedy
bardzo ją wspierał w trakcie choroby - febry. Bardzo
się o nią troszczył. Gdy Nel pewnego dnia załamana powiedziała:
"Ja już nie wrócę do tatusia", odrzekł "Wrócisz"
i przytulił ją do piersi. Bóg wynagrodził Stasia za
to, jak pilnie strzegł dziewczynki. Kilka dni później
chłopiec odnalazł obóz Lindego. Szwajcar dowiedział
się o ciężkiej chorobie Nel, postanowił im pomóc. Dał
dzieciom herbatę, ryż, kawę i aż dwa słoiki chininy.
Dziewczyna po jakimś czasie wyzdrowiała, lecz tylko
dzięki trosce, miłości i przyjaźni, którą Staś żywił
wobec niej.
Drugim nie mniej ważnym dowodem jest
to, jak Staś sam nie pił wody, kiedy jej brakło, tylko
odstępował ją Nel. Jakby nie darzył jej przyjaźnią,
nie kochał jej, sam wypiłby tyle, ile by potrzebował.
Lecz wtedy, gdy płynu było tylko kilka kropel, cała
karawana podumierała, a sam Staś poruszając ustami odczuwał
pieczenie, jakby tysiące igieł wbijało mu się w wargi,
oddał wodę Nel. Powstrzymał się. Przezwyciężył niesamowitą
chęć odebrania wody dziecku. Był to wielki wyczyn!
Odczujcie, jak wielka przyjaźń, wielkie
uczucie łączyło tę dwójkę dzieci. Staś bardzo pomagał
Nel, ale ona również go wspierała. Mógł odczuć jej wielką
radość z drobnych, małych rzeczy. Pomogła mu przetrwać.
Bierzmy z nich przykład!
Anita Kostyńska, klasa V E
|
|
Moja
opinia
Uważam, że mundurki faktycznie mogą się nie podobać,
ale pamiętajmy o tym, że gdy w nich chodzimy pokazujemy,
że szanujemy naszą szkołę i jej tradycję. Czyż nie głupio
byłoby, gdyby przyszło reprezentowć naszą szkołę na
ważnej uroczystości i wszystkie dzieci z innych szkół
miałyby mundurki, a my nie? Jak byśmy się czuli, gdyby
na przykład ktoś powiedział: "Ta "Szóstka"
na Czwartaków musi być złą szkołą, skoro pozwalają dzieciom
chodzić w "bylejakich" strojach, w dodatku,
w takim, kto chce! Pokażmy tym ludziom, że to nieprawda,
że nasza szkoła jest fantastyczna, dobra, a my jesteśmy
dumni, że do niehj chodzimy!
Małgorzata Markowska Ve
|
|
Wkrótce
odbędzie się Rewia Szkolnej Mody!
Bądź
za biało-granatowo-czerwonym!
Dziewczyny
z V E już się szykują!
|
|
|
|
|
|
|

We wtorek, 13 października, br. dziennikarze "Szóstego
Zmysłu" przeprowadzili wywiad z Panią Dyrektor
na temat mundurków szkolnych.
Redakcja:
Jak zachęciłaby pani uczniów naszej szkoły do noszenia
mundurków?
Pani
Dyrektor: Staram się robić to cały czas, ale na
razie, jak widzicie, z niewystarczającym skutkiem. Myślę,
że inicjatywa należy do Was, uczniów. Można wymyślić
jakieś dodatki, np. krawaty. Możecie zorganizować np.
pokaz szkolnej mody.
Red.:
Dlaczego w strojach naszej szkoły dominuje właśnie taka
kolorystyka, czyli granatowy, biały i czerwony?
P.
D.: Ponieważ to są tradycyjne szkolne barwy, są
eleganckie, nie wyróżniają się i są uniwersalne. Kolory
mundurków to rzecz umowna, oczywiście mógłby być bordowy
i żółty, ale to byłby kłopot dla waszych rodziców kupić
rzeczy w takich kolorach. A co do samych mundurków?
W szkołach zachodnich wszyscy je noszą. Nawet w Waszych
ulubionych książkach czy filmach z Harrym Pottrerem
uczniowie noszą mundurki.

Red.:
A czy mógłby być czarny lub szary?
P.
D.: Uważam, że te kolory są dla dzieci za poważne,
za smutne.
Red.:
Czy nie uważa pani, że jest już za zimno na spódniczki?
P.
D.: Moim zdaniem teraz, kiedy są modne grube, wzorzyste
rajstopy, można je nosić do spódniczek.
Red.:
A czy dziewczyny mogą nosić spodnie, np. jeansowe?
P.
D.: Tak, jak najbardziej.
Red.:
Dziękujemy za rozmowę.
red.
Magdalena Pawłowicz i red. Karol Kowalski, klasa VC
|
|
|
|
|
Wywiad
miesiąca!
We środę 07.10. 2009 r., na Uniwersytecie
Przyrodniczym w Lublinie, odbył się wykład dla nauczycieli,
który wygłosiła Pani Dorota
Zawadzka, znana z telewizji jako "Superniania "
Dziewczynom z "Szóstego Zmysłu" udało się
przeprowadzić z nią wywiad. W zorganizowaniu tego przedsięwzięcia,
czyli wywiadu z tak znaną osobą, pomogły im trochę mamy.
Wywiad przygotowały: Ewa Dmowska, Magda Pilzak i Natalia
Cieplińska, z klasy VC. Dla Dziennikarek - wielkie gratulacje,
a was Szanowni Czytelnicy, zachęcamy do lektury.

SUPERNIANIA
w LUBLINIE
Redakcja: Dzień dobry. Jesteśmy ze Szkoły Podstawowej
nr 6 w Lublinie. Chciałybyśmy przeprowadzić z Panią
wywiad do szkolnej gazetki "Szósty Zmysł"?
Jakie ma Pani wykształcenie?
Dorota Zawadzka: - Z wykształcenia jestem psychologiem.
Wcześniej skończyłam studia dla nauczycieli nauczania
początkowego, czyli klas 1- 3 szkoły podstawowej.
Red.: Kto był dla Pani w dzieciństwie największym
autorytetem?
D.Z.: Moja mama. I jest do dzisiaj...
Red.: - Kim chciała Pani zostać, kiedy była Pani
dzieckiem ?
D.Z.: Zawsze chciałam zostać nauczycielką. Wszystkie
moje lalki musiały się uczyć różnych przedmiotów. Ja
miałam dziennik i stawiałam im stopnie. Od zawsze marzyłam,
aby uczyć.
Red.: - Czy została Pani Supernianią dlatego,
że kiedyś była Pani super-dziewczynką, zawsze grzeczną,
posłuszną i miłą?
D.Z.: Ja nigdy nie byłam super-grzeczną dziewczynką.
Miałam raczej chłopięce pomysły. Wszędzie było mnie
pełno. Myślę, że to właśnie pozwoliło mi zostać supernianią,
dobrym psychologiem i fajną mamą. Wiem, co się kryje
w dziecięcych głowach. Jakie fantastyczne pomysły mogą
się w nich zrodzić. I co robią dzieci, gdy dorośli na
nie nie patrzą. Tak naprawdę, wiem dużo więcej o dzieciach
niż o dorosłych. A sama nie byłam zbyt grzecznym dzieckiem.
Red.:- Dlaczego warto być supernianią, a nie
na przykład super-piosenkarką lub super-aktorką?
D.Z.: Hmm... Myślę, że to zależy, co kto umie
i lubi robić. Gdybym miała talent aktorski być może
zostałabym aktorką. Gdybym umiała śpiewać, prawdopodobnie
zostałabym piosenkarką. Mnie wydawało się jednak, że
najlepiej umiem bawić się z dziećmi. Dlatego zostałam
nauczycielką. A jako Superniania uczę już bardziej dorosłych
niż dzieci. Myślę sobie, że w każdym zawodzie można
być super: super-kierowcą, i super-piosenkarką, i super-księgową,
czy panią na poczcie albo sklepową. Wszystko jedno.
Jak się kocha to, co się robi, to w każdym zawodzie
można być super.
Red.: - Czy miło jest być osobą znaną i czy często
ludzie rozpoznają Panią na ulicy?
D.Z.: Jest bardzo miło, choć czasem bywa to męczące.
Np. jak idę robić zakupy, ludzie zaczepiają mnie i proszą
o porady. Ja zawsze ich udzielam, nigdy się nie odwracam
i nie udaję, że nie słyszę. Zakupy trwają wtedy dłużej...
Popularność - to bardzo miłe uczucie, ale jeśli chce
się zachować prywatność, to jest trudno. Kiedy wychodzę
na spacer z psem - nieuczesana albo w powyciąganych
dresach i ktoś mnie wtedy rozpozna, to się czerwienię...
Red.: - Czy może nam Pani powiedzieć, czy dzieci
z programu zmieniają się na grzeczniejsze i czy zostają
takimi na długo?
D.Z.: Hmm... Odpowiedź na to pytanie nie jest
taka prosta. Na pewno się zmieniają. Nie wiem, czy na
"grzeczniejsze", bo definicji grzecznego dziecka
nie znam. Na pewno lepiej im się rozmawia z rodzicami.
Z pewnością są bardziej posłuszne. Jest jednak tak,
że pewne problemy się kończą, a inne zaczynają. Bo inaczej
rozwija się dwu lub czterolatek, a inne problemy ma
dziesięcio czy dwunastolatek. Jestem w stałym kontakcie
z rodzicami dzieci z programu. Ostatnio dzwoniła do
mnie mama pewnej dziewczynki, Julki. Julka nie chciała
chodzić do szkoły. I codziennie o 7.00 rano przez dwa
tygodnie konsultowałyśmy, co w tej sytuacji zrobić.
Problemy dziewczynki, z którymi pracowałam wcześniej,
skończyły się, ale pojawiły się, jak to bywa w życiu,
nowe...
Red.: - Jakich rad udzieliłaby Pani naszym wychowawcom,
kiedy w szkole jesteśmy niegrzeczni?
D.Z.: Wiesz, myślę, że nie ma kogoś takiego jak
niegrzeczne dziecko. Czasem rzeczywiście trudno sobie
poradzić z dużą grupą dzieci. Ja dałabym dzieciom trochę
więcej luzu, wbrew temu, co się mówi, że w szkole wszyscy
powinni grzecznie siedzieć i patrzeć na Panią...[...]
Trzeba uczyć dzieci, że chodzenie do szkoły może być
interesujące, a nie jest jedynie przymusem. Chciałabym,
aby dzieci ode mnie jako nauczycielki dowiedziały się,
że do szkoły warto chodzić, bo to jest ciekawe miejsce
i to powinno być moim zadaniem numer jeden. A co mogłabym
poradzić, gdy dzieci są niegrzeczne? Myślę, że cierpliwość,
wyrozumiałość i czas poświęcony każdemu z tych dzieci,
próba dowiedzenia się, dlaczego one takie są - bardzo
pomogą.
Red.: - Czy mogłaby Pani rozwinąć takie zdanie:
Super-dziecko to:...
D.Z.: To każde dziecko... To każde dziecko...
Ja więcej nic nie dodam. Uważam, że każde dziecko jest
super!
Red.: - A super-nauczyciel to:...?
D.Z.: Super-nauczyciel, to osoba, która lubi
dzieci, lubi z nimi być, lubi przekazywać wiedzę. Super-nauczyciel
to osoba, która zachęca dzieci do chodzenia do szkoły,
pokazuje, że wiedza jest najlepszą przygodą w życiu,
że nie ma nic bardziej wartościowego. To jest dla mnie
super-nauczyciel.
Red.: - Gdyby została Pani Ministrem Oświaty,
co zmieniłaby Pani w polskiej szkole?
D.Z.: Na pewno zmieniłabym programy nauczania.
Tak, aby dzieci mogły uczyć się mniej rzeczy, które
potem nigdy w życiu się nie przydają. Uczyłabym raczej
nie tyle wiedzy, co umiejętności. Żebyście potrafili
robić różne rzeczy albo wiedzieli, gdzie szukać potrzebnych
informacji, a niekoniecznie znali to wszystko na pamięć.
Zadbałabym też o to, aby klasy były mniej liczne i żeby
wszyscy w szkole się znali.
Red.: - Co Pani uznaje za swój największy sukces?
D.Z.: Wychowanie dwóch fajnych synów. To jest
mój największy życiowy sukces, że moi synowie są fajnymi
facetami.
Red.: A jak Pani ich wychowywała?
D.Z.: Byłam dla nich przyjaciółką, miałam zawsze
dla nich czas. Byli dla mnie najważniejsi, w dobrym
tego słowa znaczeniu. Moje życie też się liczyło, ale
zawsze ich uważnie słuchałam. Myślę, że byłam fajną
mamą. Moi synowie mówią, że jestem nadal fajną mamą.
Taką, na której można polegać. Pozostałam dla moich
synów prawdziwym przyjacielem. I to jest mój największy
sukces.
Red.: - Dziękujemy za rozmowę.
D.Z.: Ja również bardzo dziękuję. Mam nadzieję,
że się wywiad udał.
Rozmawiały: Ewa Dmowska, Magda Pilzak. Przygotowały
do druku: Natalia Cieplińska, Ewa Dmowska, Magda Pilzak.
Pomagały Mamy dziewczynek.
|
|

Jak zapewne wiecie, w naszej szkole
obowiązuje noszenie mundurków. Bardzo wielu uczniów
oburza się na wieść o tym. "Ja tego nie będę
nosić", "Tylko nie mundurki ! Nie cierpię
tego" - takie rozmowy słychać na korytarzu szkolnym.
Ale czy mundurki są naprawdę takie "beznadziejne"?
I czy na pewno nie służą niczemu?
A
może warto by się jednak zastanowić nad sensem wprowadzenia
ich do naszej szkoły?
Przypomnijmy zapis w Statucie S.P.6:
"Dbać
o schludny wygląd, nosić codzienny strój szkolny wraz
z tarczą, zgodnie z przyjętą granatowo - biało - czerwoną
kolorystyką oraz według przyjętego wzoru: dla dziewcząt
- spódniczka w układane plisy lub spodnie, kamizelka
ewentualnie żakiet; dla chłopców - spodnie, kamizelka
ewentualnie marynarka (zestawy z ednego materiału).
Tarcza powinna być umieszczona z lewej strony stroju
szkolnego na klatce piersiowej".
Statut rzecz święta i kropka!
Nie ma co marudzić! Wyzwanie noszenia
mundurków trzeba przyjąć! Ale żeby dorzucić coś z
własnej inicjatywy, przedstawiamy wam kilka przykładów
stroju szkolnego dziewcząt:
Bardzo modny sweterek i bluzeczka polo
Biała koszula z falbanami i granatowo-czerwony sweterek.
Do tego szara plisowana spódniczka...
...lub jeansy- bardzo modnie i elegancko.
Pamiętajmy!
Ubierajmy się w kolorach szkolnych!
Nigdy nie zapominjmy o tarczy!
Jeśli macie inne pomysły, to przysyłajcie je na
adres e-mail naszej gazetki!
Przygotowała red. Gabriela Gustaw, klasa V B
|
|
Nie każdy uczeń lubi mundurki, ale
są takie dzieci, które nie mogą się z nimi rozstać,
(np. nasza redakcyjna koleżanka, Małgosia Markowska
zawsze z dumą wykrzykuje: A ja chodzę w mundurku!).
My też postaramy się przekonać was, że nie są takie
złe. Da się je polubić, można w nich ładnie wygladać.
Oto na początek kilka prostych pytań:
Która dziewczynka - patrz poniżej - jest na lekcjach
w szkole? Która czuje, że jest w szkole, a nie na np.
na dyskotece (zwróćcie uwagę na kolczyki). Do której
dziewczynki pasuje zdanie: "W szkole obowiązuje
strój godny, a nie swobodny"?

Przygotowały red. Karolina Jabłońska i red. Milena
Pilipczuk, z klasy V E
|
|
Rok szkolny 2008/2009... zakończony.
Dzień Matki
Już niebawem, bo już w maju,
Dzień Mamusi będzie w kraju.
I nie tylko - bo na świecie,
każdy prezent niesie przeciez.
Kwiatki, wianki i łańcuszki,
dają dzieci od swej duszki.
Mamy cieszą się wielce
i kochają w swej podzięce.
Może frezja? Może róża?
I to radość jest już duża!
Więc kochani, Święto Mamy -
26 maja - Pamiętamy!!! |
Ola Celińska, kl. 6D |
Wywiad miesiąca!!!
12 maja br., szalone dziennikarki "Szóstego Zmysłu"
(w składzie Ola Celińska, Ola Goławska, Ewelina Janicka
oraz pani Dorota Gał) przeprowadziły wywiad z klasą
VD, która zwyciężyła w tegorocznej XV Wiośnie
Teatralnej. Wychowawczyni, pani Majce Stawowy gratulujemy
tak zdolnej klasy, ponieważ zwyciężyła ona niemal
we wszystkich kategoriach: najlepsze przedstawienie,
najlepszy scenariusz i najlepsza aktorka. Rozmowie
przysłuchiwał się pan Tomasz Dunaj, któremu przerwaliśmy
niespodziewanie lekcję informatyki oraz swoją
obecnością zaszczycił artystów i dziennikarki
pan Dyrektor Wodzisław Tybiszewski, który upamiętnił
to niezwykłe spotkanie wszystkich fotografując.
Na podstawie niezwykle burzliwego wywiadu, w którym
padało mnóstwo pytań i jeszcze więcej odpowiedzi,
zamieszczamy w naszej szkolnej prasie ten oto artykuł!!!
Wspaniałe przedstawienie, dowcipne, barwne, rozśpiewane,
roztańczone, oparte na dramacie Williama Szekspira
pt. "Romeo i Julia", wymyśliły: Basia Bellon,
Oliwia Wojciechowska i Magda Tarnowska. Ich scenariusz
inspirował resztę klasy do układania i dodawania swoich
pomysłów. Słynny tekst, który na pewno przejdzie do
historii, wypowiedziany przez Romea i Julkę: "- Czy
chciałabyś ze mną chodzić? - No przecież cały
czas z Tobą idę"- powstał spontanicznie na próbie.
(Cały scenariusz zamieszczamy w gazetce internetowej,
w dziale "Kącik Twórczości"). Pomysłodawczynią,
aby przedstawienie nawiązywało do programu telewizyjnego,
była Pani Wychowawczyni. (Cóż za wspaniałe przykłady
współpracy i integracji!) Idźmy dalej. Otóż ten
very super song, czyli "It is you - I hove loved",
który tak podobał się publiczności, że artyści
wykonali go na bis, a widownia kołysała się, robiąc
"falę", to piosenka Dany Glover z I części "Shreka".
Na pomysł, aby to zaśpiewać wpadła genialna Baśka
Bellon (dacie wiarę, że przeczytała kilkakrotnie dramat
Szekspira? No, no jest się od kogo uczyć!). Piosenkę
brawurowo zaśpiewała utalentowana Diana Suwalska.
Nie tylko zaśpiewała razem z klasowych chórkiem,
ale także potem zatańczyła, a te wygibasy, które widzieliśmy,
to jej własna choreografia. Ale talent to nie wszystko!
Liczy się przecież ciężka praca. Tańczyć uczy ją
sam pan Jacek Jelinek, a śpiewu i emisji głosu
(sprawdzić w słowniku słowo emisja!) uczy ją Mama,
która jest wykładowcą na KULu i śpiewaczką
operową. Nie chcąc zanudzać Szanownych Czytelników
zbyt długim artykułem, (a jest o czym i o kim pisać!),
zachęcamy do czytania nas na stronie internetowej
w różnych działach poświęconych Wiośnie Teatralnej.
"SzóstoZmyślarki"
Uczniowie z klasy V D, pani
Marii Stawowy, wygrali tegoroczny festiwal teatralny.
Zdobyli niemal wszystkie nagrody: za najlepsze przedstawienie,
którym była "Randka w ciemno z Szekspirem", za najlepszy
scenariusz, czyli "Przypowieść o miłosiernym
Samarytaninie", a rozśpiewana i roztańczona
Diana Sawulska została najlepszą aktorką
w szkole. Najlepszym aktorem został Paweł Bronisz
z klasy VI A.
Recenzja przedstawienia klasy
V D, czyli "Randka w ciemno z Szekspirem"
To była bardzo zabawna i dobrze zagrana sztuka.
Opowiadała o czterech dziewczynach, które startowały
w randce w ciemno. Chłopak, który miał wybrać
jedną z dam, nazywał się Romeo. Każda dziewczyna
miała inną osobowość. Pierwsza była różową
słodką blondynką z wyższych sfer. Jak
na "blondynkę" przystało, była niezbyt inteligentna,
nie miała swojego zdania, nie wiedziała nawet
jaki jest jej ulubiony kwiat. Druga wydawała się
być rozmarzoną romantyczką. Trzecia, gruba,
niezbyt modnie ubrana ciągle objadała się
i mówiła tylko o jedzeniu. Czwarta zaś była
gwiazdą rocka. Romeo, mając problemy z
wyborem poprosił przyjaciół pomoc swoich przyjaciół
i kamerdynera. Pierwszy wybrał różową panienkę,
drugi grubą, a kamerdyner gwiazdę rocka. Przeznaczeniem
Romea była rozmarzona romantyczka - Julia. Oboje
się w sobie zakochali, lecz ich rodzice, byli
przeciw tej miłości, ponieważ od lat toczyli
ze soba spory. Jednakże - zupełnie inaczej, niż
w prawdziwej sztuce Szekspira, rodzice pogodzili
się po pewnym czasie i para mogła bez ukrywania
się okazywać sobie miłość. Warto dodać, że
główna bohaterka - Julia pięknie tańczyła i śpiewała,
a pozostali aktorzy tworzyli udany chórek. Nie
ma co się , co dziwić, że ten spektakl wygrał
główną nagrodę.
Maria Kozłowska, VI B
"Wiosna Teatralna"
W dniu 8 maja 2009 roku odbyła się w naszej
szkole Wiosna Teatralna. Występowali w niej
uczniowie klas czwartych, piątych i szóstych.
Przedstawienia były związane z Biblią
oraz teatrem Williama Szekspira. Przełożone
na współczesny język były pełne humoru.
Moim faworytem była "Randka w ciemno z Szekspirem".
Zadaniem głównego bohatera sztuki, którym był
uwspółcześniony Romeo, było wybranie dziewczyny,
która mu się najbardziej spodobał spośród
4 kandydatek, Julii Barbi, Julii Capuletti,
Julii Mc Donalds i Julii Rockowej. Niestety,
kiedy już chłopiec zdecydował się, wyszło na
jaw, że jego rodzice i rodzice jego wybranki
są ze sobą od lat skłóceni. Ku radości
wszystkich, po przeprosinach, nieporozumienia
się skończyły i zapanowała zgoda.
Tegoroczna Wiosna Teatralna bardzo mi się podobała
i liczę na to, że w przyszłym roku będzie również
ciekawa. Mam nadzieję, że przyszłe występy tak
samo pozytywnie mnie zaskoczą.
Adam świątkowski, Klasa IV C
Wywiady miesiąca! Wywiady miesiąca!
Wywiady miesiąca!
8 maja, w piątek odbyła się XV jubileuszowa
Szkolna Wiosna Teatralna. W tym roku o nagrody
w czterech kategoriach: najlepszy scenariusz,
najlepsze przedstawienie, najlepszy aktor i
aktorka, ubiegało się 6 klas. Zobaczyliśmy
12 przedstawień. Mnie najbardziej spodobało
się przedstawienie klasy VI D p.t. "W ogrodzie
życia". Spodobał mi się oryginalny i zarazem
trudny sposób, w jaki aktorzy przekazywali widzom
treść sztuki. W spektaklu grały cztery aktorki:
Ola Gałat, Ewelina Janicka oraz Julia i Kasia
Krajewskie. Postanowiłam przeprowadzić z nimi
wywiad dla szkolnej gazetki.
Honia: Cześć dziewczyny, chciałam przeprowadzić
z Wami wywiad o odegranym przez was spektaklu
na wiośnie teatralnej. A więc, kto w ogóle
wymyślił, aby była to pantomima?
Ewelina: Pomysł podsunęła nam nasza wychowawczyni,
ale już wcześniej miałyśmy z pantomimą
kontakt na warsztatach aktorskich podczas ferii.
H.: Więc jesteście prawie profesjonalnymi
aktorkami?
Ola: Raczej dorywczymi, ale w przyszłości
chcemy bardziej rozwinąć się w tym kierunku.
H.: Dobrze, ale jeszcze porozmawiajmy o samym
przedstawieniu. Ile przygotowywałyście się?
Julka: Około 3 miesięcy ...
H.: Dlaczego tak długo?
Ewelina: Chciałyśmy maksymalnie wypracować
ruchy ciała i mimikę twarzy, aby być dobrze
odebranym i zrozumianym przez widownię.
Kasia: Oprócz tego, trudno było z rekwizytami.
H.: A samo przedstawienie, uważacie, że dobrze
wyszło?
Ola: Tak, chociaż na początku miałam małą
tremę ...
Ewelina: A ja nie, ale musiałyśmy improwizować,
żeby maksymalnie przeciągnąć sceny,
gdyż ról było 13, a aktorek 4 ...
Julka: I szybko trzeba było się przebierać.
H.: Dlaczego nie zaangażowałyście większej
ilości osób?
Ola: Ponieważ między sobą najlepiej się
rozumiemy.
Kasia: I to był nasz wspólny pomysł.
H.: Sądzicie, że publiczność zrozumiała
wasze przedstawienie? Czy wszyscy połapali się
w tych wszystkich zwrotach akcji?
Ewelina: Myślę, że publiczność dobrze
nas odebrała, chociaż może nie wszystko dobrze
im się skojarzyło, jak to często bywa, gdy aktorzy
posługują się pantomimą ...
H.: Ja zrozumiałam, że w waszym przedstawieniu
ukazane są różne sceny z codziennego życia
ludzi ...
Julka: Tak, to prawda ...
Ola: A te sceny miały się jeszcze odnosić do
Biblii.
Ewelina: Była na przykład taka scena, że dwoje
ludzi paliło w parku papierosy, chociaż był
wyraźny zakaz palenia. Wtedy przyszedł policjant
i "zgarnął" palaczy. Scena ta miała odwoływać
się do Starego Testamentu, a dokładnie do chwili
wygonienia Adama i Ewy z Raju.
H.: Rzeczywiście była taka scena. A jakich
rad udzieliłybyście aktorom, którzy chcą
wystawić przedstawienie pantomimiczne?
Kasia: Przede wszystkim współpraca między sobą.
Ola: I dokładność.
Ewelina: Tak, do takich spektakli trzeba się
naprawdę przyłożyć.
H.: No, cóż przerwa się kończyć ... Co macie
teraz?
Julka: Polski.
H.: No to dzięki za wywiad, cześć.
Niestety przedstawienie to nie otrzymało żadnej
nagrody Jury, ale ja i tak uważam, że było to
najlepsze przedstawienie na XV Szkolnej Wiośnie
Teatralnej.
Honia
V D wygrała w XV Szkolnej Wiośnie Teatralnej
Zima tego roku dopisała!!!
W tym roku święta Bożego Narodzenia zaczęły
się jesienną aurą. Dzieci narzekały
na brak śniegu. Pisaliśmy w internetowej
gazetce o bezśnieżnej pogodzie. Na początku
ferii pojawiły się jednak pierwsze mrozy.
Następnie Lublin pokrył się śniegiem.
Nadarzyła się wreszcie okazja do zimowych
szaleństw. Mróz utrzymywał się bardzo długo.
W górnych partiach Tatr dochodziło do -30oC!
Zima jednak rozgościła się na Lubelszczyźnie
na dobre i choć dawno pierwszy dzień kalendarzowej
Wiosny mamy za sobą, ciągle jeszcze
wszędzie leży śnieg. Chyba mamy go już
dosyć.
Chcemy wiosny!!!
Od ostatniej marcowej soboty zaczęły się roztopy.
Może wreszcie zbliża się wiosna? Dzieci z
młodszych klas wpadły na pomysł, żeby do Pani
Wiosny napisać listy. Czytajcie je w dziale
"Listy od Czytelników" i oglądajcie piękne
rysunki przedstawiające wiosnę. Jeden
z nich, który wykonała uczennica I klasy drukujemy
poniżej.
Ola Goławska VID
Drodzy czytelnicy "Szóstego Zmysłu"!
Nie młgoam urzyiweć,
że mgoę zumierzoć to co wśłaine cztyam.
Foennmnelaa moc lgudzikeo ułmsyu! Włudeg
bdaań ppodzrzeynorwach na Usrniweciytee
Cmabrigde, nie ma zinnaczea w jekaij keolśjcnoi
lteriy unomcziesze są w swiłoe, jyeinde
iottnse jset, aby piszwera i onisatta lteria
błyy na wyśłaiwcm miscjeu. Rtszea mżoe
być caicikłowie pnarzeszmiea, a i tak jset
się w sintae pyrzatczeć tsket bez pmelrobu.
Dzjiee się tak paoinweż ldzkui usmył nie
cztya kdaeżj lriety po keoli lecz słwoa
jkao cśłaoć. Nmietiswoae, co? No cóż,
a ja zwasze małelyśam, że ogrifrtoaa
jset wnżaa.
Ola Celińska, kl. 6D
Wywiad z Białorusinem, Denisem Rudeniem.
Red: Jak się czujesz w polskiej szkole?
Denis: Myślę, że dobrze.
Red: A jak Ci idzie na języku polskim?
Denis: Dobrze, nie mam problemów.
Red: Wcześniej pisałeś cyrylicą,
jeszcze na Białorusi. Czy teraz, w polskiej
szkole zdarzyło Ci się coś przypadkiem
napisać literą z białoruskiego alfabetu?
Denis: Czasem pomylę jedną literkę.
Red: Czy uważasz Polskę za kraj tolerancji?
Denis: Nie wiem, czy jest tak do końca,
ale jest mi w niej dobrze.
Red: A jaka jest Twoja polska klasa wobec
Ciebie?
Denis: Połowa klasy jest w porządku,
ale druga nie zawsze jest miła.
Red: Dziękujemy za wywiad.
Denis: Dziękuję.
Redakcja chciałaby dodać, że Denis jest
promieniującym sympatią chłopcem
i dobrym kolegą.
Ola Celińska, kl.VI D
"Andrzejki"
"Andrzejki" klasy IVc odbyły się 27
listopada w sali numer 12, ale dyskoteka
w stołówce szkolnej. Święto "Andrzejkowe"
zorganizowała nam nasza wychowawczyni,
pani Edyta Stachyra. Większość czasu
spędziliśmy w naszej sali "Andrzejkowej",
gdzie mieliśmy poczęstunek i wróżby.
Na początku biliśmy się na balony,
bo nie mieliśmy nic lepszego do roboty.
Potem udało nam się wejść do sali
na wróżby. Nie mogliśmy wcześniej
wejść, ponieważ zepsuła się klamka
od drzwi. Było dużo chipsów i jabłek,
a paluszki i precelki spałaszowaliśmy
równie szybko. Chciałbym, aby w przyszłym
roku obchody "Andrzejków" były takie jak
te, a może jeszcze lepsze.
Tadeusz Głuchowski, klasa IVc
Kultura osobista
naszą wizytówką
"Kultura osobista" to sposoby postępowania,
postawy, poglądy, a także myśli,
uczucia i idee. Ująć można by ją
było jako "wewnętrzny głos", który mówi
nam jak mamy się zachować w danej sytuacji.
Na kulturę osobistą składa się wiele
elementów, m.in. sposób myślenia,
inteligencja, wrażliwość emocjonalna,
empatia, zrozumienie, tolerancja. Osoba
kulturalna potrafi wysłuchać, pomóc
i pocieszyć w trudnych chwilach. Ważne
jest również taktowne zachowanie się
i dobre maniery oraz zasady, których
trzeba przestrzegać, by zachować godność.
"Jakim Cię widzą takim Cię piszą"
- to przysłowie najtrafniej pasuje do
kultury osobistej. Pierwszymi jej nauczycielami
są rodzice. To oni pokazują
nam swoje zachowania, postępowanie,
a my jako dzieci patrząc na nich
uczymy się ich. Mówimy językiem rodziców
i traktujemy ludzi tak jak oni nam pokazują.
Następnie szkoła wychowuje i uczy nas
żyć w poszanowaniu wszystkiego, co piękne
i uczy nas godnego uczestnictwa w życiu
społecznym. Przede wszystkim człowiek
sam tworzy kulturę, potrzebuje jej i
dzięki niej sam się tworzy. Właśnie
w kulturze człowiek wyraża siebie dla
innych.
"Człowiek kulturalny" to człowiek, który
wie, jak się zachować, by nie sprawić
przykrości innym, choćby różnili
się od niego w wieloraki sposób. Żyjemy
wśród ludzi, ale każdy z nas posiada
własną kulturę osobistą, która
pomaga nam w życiu. Dzięki niej ludzie
postrzegają nas jako osoby mądre,
potrafiące adekwatnie zachować się
do sytuacji. Najważniejszym przejawem
kultury osobistej jest szacunek do drugiego
człowieka. Będąc osobami kulturalnymi
nie pozwolimy sobie na poniżenie drugiej
osoby, gdyż człowiek z faktu, że jest
człowiekiem zasługuje na szacunek. Ważna
jest również uprzejmość wobec ludzi.
W życiu staramy się być uprzejmi i to
pomaga nam zachować pozytywne kontakty
z innymi i ich sympatie.
Kultura osobista obowiązuje zawsze,
wszędzie i wobec każdego. Jesteśmy
jednakowo uprzejmi do rektora, urzędnika,
wykładowcy, dyrektora, woźnego czy
mechanika. Zdajmy sobie sprawę również
z tego, że uprzejma "prośba" czy
polecenie będzie lepiej wykonalne niż
oschły rozkaz czy żądanie. Następnie
pojawia się słowo "dziękuje" - miłe
i wyrażające wdzięczność. Sam
uśmiech wytwarza dobrą atmosferę,
łagodzi nieporozumienia, zachęca do
rozmowy, jest przyjacielski, serdeczny,
życzliwy. Takiego uśmiechu oczekuje
się od wszystkich, Idąc ulicą,
mijamy obcego i niewinny uśmiech
sprawia nam radość, czy choćby sklepowa
wydając resztę, jednocześnie
życzliwie się uśmiecha. Grzeczność
ludzi sprawia nam przyjemność. Przeszkadza
natomiast obojętność, chamstwo,
nieuprzejmość i brak szacunku, a
wystarczyłby mały gest, uśmiech,
słowo...
red. Ewelina Janicka
Wywiad z
absolwentką "Szóstki", laureatką
konkursu polonistycznego w ubiegłym
roku szkolnym, Joanną Majsak.
Red.: Jak wspominasz swoją
dawną szkołę?
Joasia Majsak: Mury "Szóstki"
opuściłam całkiem niedawno,
bo dopiero w ubieg łym roku
szkolnym, czyli 2007/2008. Tego,
co mi po niej pozostało nie
nazywam jeszcze wspomnieniami
i często łapię się na tym, że
mówiąc "moja szkoła" mam
na myśli właśnie podstawówkę.
Sądzę, że tak jak teraz,
zawsze będę pamiętać, że to
tam spędziłam świetny czas,
poznałam przyjaciół i wiele
się nauczyłam.
Red.: Czy uważasz, że w "Szóstce"
jest wystarczająco dobry
poziom, by zdobyć wiedzę i dostać
się do dobrego gimnazjum?
J.M.: Zdecydowanie tak. Ja jestem
bardzo zadowolona z gimnazjum,
do którego teraz uczęszczam,
uważam, że jest tam wysoki poziom
nauczania, a na razie nie mam
kłopotów z przyswajaniem wiedzy.
Mogę nawet powiedzieć, że w
porównaniu z niektórymi kolegami
w gimnazjum absolwenci "Szóstki"
to ponadprzeciętni uczniowie.
I wiem, że zawdzięczamy to właśnie
swojej starej szkole i wspaniałym
nauczycielom. Oczywiście
to dopiero początek semestru,
lecz mam nadzieję, że z biegiem
czasu nie pogorszymy swoich
wyników.
Red.: Co czułaś, kiedy opuszczałaś
mury podstawówki?
J.M.: Oczywiście żal, że
porzucam starą, kochaną
szkołę, do której mam ogromny
sentyment. Było mi smutno, że
muszę pożegnać się z nauczycielami
i kolegami. Jednak oprócz tego
ciekawiło mnie, co będzie dalej,
w gimnazjum.
Red.: Jakich nauczycieli naszej
szkoły najlepiej pamiętasz?
J.M.: Wszystkich, z którymi
miałam styczność wspominam
z uśmiechem na ustach, jednak
zdecydowanie najlepiej zapamiętam
tych, którzy uczyli mnie najdłużej.
Serdecznie pozdrawiam całe Grono
Pedagogiczne!
Red.: Podziel się z nami swoim
zdaniem na temat szkół gimnazjalnych.
Co o tym sądzisz?
J.M.: Nie mam w tym temacie
zbyt dużego doświadczenia,
ponieważ uczęszczam do gimnazjum
dość krótko. Na razie nowa
szkoła mi się podoba. Jest na
wysokim poziomie, nauczyciele
są wymagający, ale mili.
Nie uważam, żeby przeskok między
podstawówką a gimnazjum
był ogromny, mimo tych kilku
doatkowych przedmiotów. To po
prostu rozwinięcie naszej podstawowej
wiedzy. Nie należy się bać gimnazjum,
bo przecież zostało ono stworzone
dla uczniów i dostosowane do
ich możliwości, więc nie
powinno nikomu sprawiać dużych
problemów.
Red.: Udziel kilku wskazówek
naszym szóstoklasistom.
J.M.: Cóż mogę powiedzieć? Cieszcie
się tym rokiem, który Wam został
i jak wspominałam, nie bójcie
się nowej szkoły. Przyłóżcie
się do nauki, a dostaniecie
się do wymarzonego gimnazjum.
Powodzenia na teście!
Red.: Co trzeba by było zrobic,
by było zrobić, aby "Szóstka"
była idealną szkołą?
J.M.: Według mnie niewiele jej
brakuje. Atmosfera jest naprawdę
wspaniała, nauczyciele przyjaźni...
Jeśli naprawdę można by
było coś zmienić to nastawienie
niektórych uczniów. Szkoła naprawdę
nie jest taka zła, wystarczy
ją polubić! Zwłaszcza ta
szkoła!
Red.: Dziękuję za udzielenie
odpowiedzi na pytania.
J.M.: A ja dziękuję za pytania.
Red.: Do zobaczenia.
J.M.: Cześć
Rozmawiała red. Aleksandra Goławska
z VI D
|
|
Wywiad z "Pierwszakami": Michałem Gałatem
i Stasiem Muchą z klasy I E
Red.: Jak czujecie się w szkole?
M.O.: Dobrze!
Red.: Podoba Wam się nasza szkoła?
M.O.: Tak, bardzo!
Red.: Dlaczego?
M.O.: No, bo można chodzić do sklepiku
i są fajne panie nauczycielki.
Red.: Czy zaprzyjaźniliście
się już z koleżankami lub z kolegami?
M.O. Z koleżankami nie, ale z kolegami
tak. Mamy też tu kolegów z przedszkola.
Red.: Czy chcielibyście wrócić do
przedszkola?
M.O.: Nie!
Red.: Co wydaje Wam się w szkole najfajniejsze?
M.O.: Panie nauczycielki, a także nauka.
Red.: Dziękuję za wywiad. Do zobaczenia.
WYWIADY Z UCZNIAMI KLAS PIERWSZYCH PRZEPROWADZIŁA
ALEKSANDRA GAŁAT KLASA 6D
Wywiad z Olgierdem Celińskim
(absolwentem SP6)
Redakcja "Szóstego Zmysłu":
Chciałabym z Tobą przeprowadzić
wywiad na temat naszej szkoły,
zgadzasz się?
Olgierd Celiński: Proszę
bardzo.
Red.: Jesteś obecnie
uczniem gimnazjum. Jak wspominasz
Szkołę Podstawową nr 6?
O.C.: Bardzo dobrze.
Myślę, że miałem wspaniałych
nauczycieli i kolegów. Uważam,
że ta szkoła mnie wiele nauczyła.
Kiedy patrzę na moich obecnych
kolegów i słucham ich odpowiedzi
na lekcjach języka polskiego,
biologii, chemii, fizyki i geografii
oraz porównuję je ze swoimi,
to dochodzę do wniosku, że miałem
lepszych nauczycieli w podstawówce.
Red.: Jakich nauczycieli
najbardziej pamiętasz?
O.C.: Pamiętam Panią
Bożenę Siwiec, która naprawdę
dobrze uczyła języka polskiego
oraz Panią Marzenę Gołotę,
która konsekwentnie nauczała
matematyki. Bardzo je obie lubiłem.
Pamiętam również Panią Dorote
Gał, która wyrobiła u mnie i
u innych trochę dziennikarskiego
zacięcia. Wciąż dobrze ją
wspominam.
Red.: Jak oceniasz zmiany
zachodzące w naszej szkole?
O.C.: Podoba mi się,
że w każde wakacje szkoła jest
remontowana i upiększana.
Red.: Jak ogólnie podsumowałbyś
"Szóstkę"?
O.C.: Najlepszą szkołą
podstawową, jaką znam
jest z pewnością "Szóstka"
w Lublinie.
Red.: Dziękujemy za wywiad.
O.C.: Również dziękuję
i życzę "Szóstce" dalszych sukcesów.
Rozmawiała red. Ola Celińska
|
|
Rok szkolny 2007/2008
"Cudze
poznajmy, lecz swoje kochajmy"
|
Młody Europejczyk, znający kulturę innych krajów, to
najpierw dojrzały Polak, czyli ktoś, kto zna kulturę
naszego kraju, ktoś, kto umie dostrzec piękno polskiego
krajobrazu, poznaje polską historię, literaturę, sztukę.
To ktoś, kto najpierw potrafi zauważyć piękno wokół
siebie, np. piękno swojej szkoły.
A czy Ty, Czytelniku "Szóstego Zmysłu" zauważyłeś,
jaka piękna jest nasza szkoła?
Zaintrygowani ciągłymi zmianami dekoracji na korytarzach
naszej szkoły poprosiliśmy Pana Dyrektora Włodzisława
Tybiszewskiego o wywiad.
|
|
|
Redakcja
"Szóstego Zmysłu": Czyja to zasługa, że
nasza szkoła wyglada tak pięknie i kolorowo?
Dyr. W. Tybiszewski: O! Bardzo wielu osób, głównie
całej dyrekcji, ale także pań katechetek, w tym siostry
Judyty, pań ze świetlicy, np. pani Renaty Adrianek, pani
Kasi Błaszczak, pani Eli Soczyńskiej, pań z biblioteki.
Nad
końcowym efektem zawsze trzyma pieczę pani Dyrektor Danusia
Bartłomiejczyk - Nowakowska.
Pomysły na dekoracje rodzą
się zawsze w gabinecie dyrektorskim.
Red.: Co oznaczają dekoracje w naszej szkole?
W. T.: Parter, jest jak wizytówka, którą mają wszystkie
szkoły. W hollu portret patrona szkoły - święte miejsce
w każdej szkole, to jak krzyżyk na szyi. Na przeciwnej
ścianie - dekoracja z przedstawień "Nauczyciele dzieciom".
|
|
|
|
Często
w hollu pojawia się jakaś ważna, tematyczna dekoracja,
wystawa. Do niedawna była wystawa poświęcona Wincentemu
Polowi, bo obchodziliśmy Rok Wincentego Pola - poeta,
który był związany z Lubelszczyzną, mający w Lublinie
swoje muzeum. Teraz, jak zauważyliście - piękna wystawa
pt. "Lublin, którego już nie ma" przygotowaną
przez panie z biblioteki, w tym panią Gabrysię Szachoń.
I piętro - to jakby świadectwo
naszych działań zainspirowanych nauką, postawą i osobowością
dwóch ważnych dla nas Polaków: Romualda Traugutta i
Jana Pawła II, którego nasza szkoła obrała za nauczyciela
patriotyzmu. Marzyły mi się takie ściany pouczające,
taki niemy nauczyciel
Korytarze przy schodach i na górze,
to często wasze prace.
|
|
|
|
Red.: Kiedy te dekoracje są wykonywane?
T.W.: Często w czasie wolnym od pracy. Dekoracje
do przedstawienia w Chatce Żaka robiłem w sobotę i niedzielę,
ponieważ potrzebowałem dużo miejsca do malowania i mogłem
to robić tylko w sali gimnastycznej.
Ale taki jest świat dorosłych, że czasem dla was, dla
dzieci trzeba poświęcić własny czas.
Red.: Skąd pochodzą pieniążki na dekoracje?
T.W.: Bardzo często są to pieniądze, które pochodzą
ze zbiórki makulatury, do czego was zachęcam, bo w ten
sposób wy też przyczyniacie się do pięknego wyglądu naszej
szkoły.
Red.: Bardzo dziękujemy za rozmowę i życzymy sukcesów
w dalszej pracy.
T.W.: Ja również dziękuję.
|
|
|
|
|
Nasze
wspomnienia z ferii zimowych
Zapraszamy
do pisania wspomnień z ferii
lub wymyślania pomysłów na udane ferie w przyszłym roku.
Ferie,
ferie i ... po feriach
Czekaliśmy
na ferie zimowe, a kiedy się doczekaliśmy, to zleciały
nie wiadomo kiedy. Możemy tylko powspominać, pooglądać
zdjęcia, zadzwonić do tych, którzy z nami byli w górach,
(jeśli ktoś w górach był). Ponieważ miło jest wspominać,
zachęcamy Was do pisania o zimowych przygodach. A jeśli
ktoś z Was miał ferie niezbyt ciekawe, (no bo jak tu
mieć udane ferie, jak nie było śniegu!), to niech napisze
o tym, jak chciałby je spędzić w przyszłym roku
|
|

"Kólowa
Śniegu, którą Pani Dorota Gał spotkała w Zakopanem, powiedziała,
że
do nas, na Lubelszczyznę dotrze dopiero w lutym. To już
niedługo! Poczekamy,
zobaczymy, może jeszcze na sankach pojeździmy"
|
|
"A
co robią misie na zakopiańskich Krupówkach zamiast spac
zimowym glębokim snem? Obudziła je ciepła, niemal wiosenna
pogoda podczas tegorocznych ferii. Misie zbierały od turystów
drobne na miodek"

|
|
|
Felieton o zimowych feriach
Hmm... albo to jakiś spisek skierowany przeciw mnie,
albo za 2 min. skończy się ostatnia lekcja przed feriami...
Tak więc to musi być spisek!!!
Zastanawiające jest tylko to, co ten "ktoś"
miałby dzięki niemu zyskać ... No cóż, tego się raczej
nie dowiem... Zastanawiałem się nad tym do czasu, aż
me spekulacje przerwał znajomy głos... Niewiele się
zastanawiając odwróciłem głowę o 180' (ponieważ ciało
miałem zbyt ''sparaliżowane'' tym, jak bardzo ów głos
był mi znajomy) i wtedy do ciała dołączyły oczy...
Albowiem była to pani Gał.
Po chwili uswiadomiłem sobie, że przecież trwa lekcja
języka polskiego - i tak mi minęła ostatnia minuta owej
lekcji. Wróciwszy do domu uświadomiłem sobie, iż nie
żyję w świecie "spisków", (choć bałagan,
jaki dzieje się w polskiej polityce mógłby to sugerować).
Niestety drugi, trzeci, czwarty a nawet piąty dzień
nie kończył się w interesujący sposób... Ale co jeśli
chodzi o pozostałe? No cóż nie było, tak źle... Oczywiście
były pomysły o wyjeździe tam i ówdzie ale przez to,
że Bóg używa "Head&shoulders" (śnieg nie
pada) z nich - nici. Więc zadowolić musiałem się zimowymi
rozrywkami bez zimowego łupieżu a to, iż nie jestem
kobietą to łażenie po galeriach z ciuchami, czy też
jazda na łyżwach, by mnie nie zadowoliły. A więc co?
... Nieudane skoki narciarskie z Małyszem na czele,
który już niestety na nim nie jest.
A więc...;nigdy nie zaczynamy zdania od a więc".
A zatem, otóż, well oglądając ów sport... skoki leciały
kolejny dzień po dniu... Jednym słowem ferie spędziłem
przed telewizorem. Ale i ich nastał koniec.
Zimowe wakacje ogólnie wypadłyby kiepsko, gdyby nie
ich ostatni dzień..., w którym to przydarzyła mi się
pewna przygoda. Ale by ją zrozumieć, trzeba by przestudiować
historię całego mego życia - tylko żartowałem. Jak już
wspomniałem działo się to ostatniego dnia laby. Razem
z rodzinką postanowiliśmy odwiedzić babcię. Ale, iż
przebywała w tamtej chwili w stolicy musieliśmy przemierzyć
spory kawał naszego pięknego kraju. Aby droga nie była
zbyt długa samiec alfa rodziny xd zdecydował się skorzystać
z jakiegoś tam skrótu, no i jak po wcześniejszych zdaniach
nietrudno się domyślić to był błąd... W środku jakiejś
wsi między Lublinem a Warszawą padł nam samochód, a
ponieważ nie było tam zasięgu, nie mogliśmy nigdzie
zadzwonić, a miejscowa ludność najwyraźniej nie ogląda
"Braci Koala". I tak mijały godziny, aż na
szczęście jakiś życzliwy osobnik z bardzo dużym traktorem
zawiózł nas do warsztatu. Zapłaciliśmy mu, dojechaliśmy
do stolicy, odwiedziliśmy babcię i wróciliśmy już bez
przygód do domu. Wróciwszy padłem na łóżko, a właściwie
w jego pobliżu, co jak można się domyślić nie było najmilsze.
No i to by było tyle na temat moich zimowych wakacji,
mam tylko nadzieję, że opisując następne ferie będę
mógł się rozpisać i ooczywicie więcej napisać.
Pozdrawiam Bartek Badora, klasa
VI D
|
|
Witam.
Dziś
opowiem Wam o moich feriach, które spędziłem w Lublinie,
będąc bardzo chorym na niezwykle groźne przeziębienie,
lecząc się i mobilizując ze wszystkich sił, aby tylko
wyzdrowieć, całymi dniami leżąc w łóżku, patrząc z nadzieją
na niebieskie niebo przez moje weluxy. Z każdym dniem
rosła we mnie nadzieja na to, że może wreszcie wyzdrowieję
i pojeżdżę na nartach.
Obudziłem się w pewien zimowy poranek, nie wiedząc kompletnie,
gdzie jestem i stwierdziłem, że jestem w moim pokoju.
Trwało to jednak parę minut, kiepsko kojarzyłem (najwyraźniej
spałem kilka dni).
Popatrzyłem na mój pokój - było tu strasznie czysto.
Na podłodze żadnych śmieci, ani odrobiny kurzu, tak
jakbym był w Niebie. Pomyślałem, że może rzeczywiście
nie przeżyłem mojego przeziębienia i teraz znajduję
się w Raju. Jednak z myślenia tego wyrwały mnie krzyki
dobiegające z dołu (coś w stylu "Śniadanie!!").
Odetchnąłem z ulgą, bo zdecydowanie wolałem żyć niż
być w już na tamtym świecie. Do pokoju wszedł mój tata
i spytał, jak się czuję. Po raz pierwszy od przebudzenia
pomyślałem o moim samopoczuciu.
- Świetnie, już nie jestem chyba chory...
- A no to dobrze, chodź na śniadanie.
Po chwili zszedłem na dół do kuchni i ujrzałem kowbojskie
śniadanie na talerzu, na moim miejscu.
Byłem strasznie głodny, więc zjadłem wszystko z apetytem,
a potem Rodzice zmierzyli mi temperaturę.
- 36! No lepiej, dużo lepiej, chyba wyzdrowiałeś już
mój drogi - powiedziała mama.
Ucieszyłem się niezwykle i poszedłem włączyć komputer,
żeby sprawdzić, czy Pani Gał napisała do mnie maila
wyrażając troskę o moje zdrowie. Niestety zawiodłem
się. Poczułem, że nie obchodzę już mojej Pani od polskiego
i mój los jest jej obojętny. Z tym smutkiem i żalem
dotrwałem do końca ferii i tak się one właśnie skończyły.
Jakże
przykry i wzruszający
KONIEC
(Dopisek
Pani Gał:
Gdyby Pani Gał wiedziała, że jej Pupilek, "Loczek",
"Marcinek", "Mózg Szóstego Zmysłu",
główny aktor w przedstawieniach, "prawa ręka i
wyręka", kompozytor muzyki do przedstawienia o
Traugutcie, ...itp. jest chory, to nie tylko napisałaby
pocieszającego, słodkiego maila, ale zalałaby się łzami
z żalu, że miał takie smutne ferie).
|
|
Moje wymarzone ferie?
Jakie miałem ferie? Trzy tygodnie wcześniej złamałem
prawą rękę i właśnie nosiłem gips, który pokrzyżował
moje plany. Gdyby nie ten fakt moje wymarzone ferie
wyglądałyby tak, jak poniżej opisałem.
Wyjechałbym na jakąś wspaniałą wyspę, gdzie opalałbym
się na słonecznych plażach, popijając zimne drinki (oczywiście
bezalkoholowe!). Surfowałbym po falach, a w wolnych
chwilach budowałbym zamki ze złocistego piasku. Chciałbym,
aby była to bezludna wyspa, na której rosłyby pierogi
(oczywiście ruskie) na drzewach oraz Nestea, najlepiej
w wodzie? Taka wyspa, to byłby prawdziwy Raj. Zero nauki,
ani żadnych warczących samochodów, tylko ja i pierożki,
sam na sam. Mhmm... Mniam, mniam!
Pewnie się zastanawiacie, czy nie byłoby mi smutno
samemu być na takiej wyspie. Otóż odpowiedź brzmi: "Nieee!"
Więcej byłoby dla mnie. W chwilach, kiedy bym trawił,
leżąc na gorącym i złocistym piasku, popijałbym sobie
łyczek po łyczku idealnie schłodzoną Nestea oraz podziwiał
łono natury.
Spałbym w chatce z pierogów na wielkim pierogowym łóżku,
przykryty pierogowym ciastem, a poduszkę uformowałbym
sobie z farszu na pierogi. Dokładnie takim pysznym,
jaki robi moja Babcia. Rankiem w razie potrzeby, np.
gdybym zapragnął pierogów z mięsem, chodziłbym na polowanie.
Bo przecież moja dieta nie mogłaby składać się tylko
i wyłącznie z pierogów ruskich. W czasie wolnym trenowałbym
grę w piłkę nożną, może z małpami, a w koszykówkę z
szympansami. Bo po takim? łasuchowaniu pierogów? przydałoby
się trochę ruchu.
Niestety, jak wiecie ferie trwają jedynie dwa tygodnie,
po czym trzeba wrócić do szkoły i znów się uczyć? Nic
nie trwa wiecznie. Mam nadzieję, iż moje wymarzone ferie
kiedyś znajdą odzwierciedlenie w prawdziwym życiu. Marzenia
się przecież spełniają, nawet te, które wydają się być
niemożliwe.
Pozdrawiam, wielbiciel pierogów ruskich,
Przemcio Gorgol klasa VI D
|
|
Jak chciałabym spędzić ferie
zimowe?
(Opowiadanie science fiction)
Gdybym miała taką możliwość, to na ferie zimowe wybrałabym
się na nie odkrytą planetę. Znalazłabym tam małe miasteczko,
w którym mieszkałyby zielone małe Ufoludki. Byłoby tam
dużo ciekawych zabytków i miejsc rekreacyjno-sportowych.
Poznałabym ciekawych Ufoludków w moim wieku. Opowiedziałabym
tamtejszej ludności o zwyczajach na Ziemi i wysłuchałabym
opowieści o ich kulturze i o ich planecie, która nazywa
się Ufolandia. Byłabym tam rok i chodziłabym do Ufoszkoły,
mieszkałabym w ufodomku u mojej Ufokoleżanki. Gdybym
wróciła na Ziemię, to bym opowiedziała ludziom, jak
na tej planecie jest fajnie, jakie są tam obyczaje i
mili mieszkańcy. Ludzie wykorzystaliby ten fakt i rozpoczęliby
przygotowywania do lotu rakietą na Ufolandię. Po kilku
latach ludzie mogliby mieć za sąsiada kosmitę. Dzieci
jeździłyby na szkolne wycieczki na Ufolandię, a Ufodzieci
jeździłyby na Ziemię. Ja dostałabym nagrodę w wysokości
1.0000000000000$ za odkrycie żywych istot w kosmosie.
Te ferie zapamiętałabym na bardzo, bardzo, bardzo długo.
Małgosia Lübek klasaVI B
|
|
Moje wspomnienie z ferii
W czasie wolnych dni, podczas ferii, razem z moją rodziną
pojechałem do Zwierzyńca. Wstaliśmy wcześnie rano i
o godzinie 8.30 wyruszyliśmy na Roztocze. Dzień zaczął
się pogodnie i my w oczekiwaniu na przygody opuściliśmy
Lublin.
Do samochodu wziąłem ze sobą narty, ponieważ chciałem
jeździć w Izbicy na stoku. Byłem pełen nadziei, że będzie
śnieg. Niestety od kilku dni było ciepło i śnieg stopniał.
Słońce świeciło, było pogodnie, chodziliśmy po zboczu
góry, a ja z żalem patrzyłem na nieczynny wyciąg.
W drodze do Zwierzyńca zatrzymaliśmy się na terenie
rezerwatu przyrody, na którym jest wydzielone 100 h
lasów dla koni żyjących na wolności. W zimie są dokarmiane
przez leśniczych i nikt inny nie może dawać im jeść.
My mieliśmy szczęście i zobaczyliśmy te piękne zwierzęta.
Zrobiliśmy sobie z nimi pamiątkowe zdjęcia. Potem pojechaliśmy
do Zwierzyńca i poszliśmy na obiad do zabytkowego młyna.
Po posiłku zobaczyłem Kościół Św. Jana Nepomucena na
wyspie. Następnym punktem naszej wycieczki była wyprawa
na Stawy Echo. Tam chodziłem po piasku i znalazłem bardzo
ładną muszelkę. Najciekawsze było to, że przedrzeźniałem
się z echem. Bardzo mi się tam podobało. Za chwilę miało
się ściemnić, a przed nami była jeszcze wyprawa na Górę
Bukową. Szlak turystyczny miał 2 km długości. Chodziliśmy
po ścisłym rezerwacie przyrody, gdzie leżały nieruszane
drzewa, powalone przez wiatr. Gdy dotarliśmy na szczyt,
by pokłonić się bukom, było już ciemno. Wiał silny wiatr
i pochylały się nad naszymi głowami drzewa. Kiedy opuszczaliśmy
Zwierzyniec żegnała nas pięknie oświetlona świątynia
na wyspie.
W drodze powrotnej zajechaliśmy do Zamościa. W tym mieście
jest basen ze zjeżdżalnią, w którym chciałem popływać.
Niestety nie udało mi się, bo były mistrzostwa w pływaniu
dla młodzieży od lat 16.
Późnym wieczorem wróciliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi
i pełni wrażeń. Tego dnia długo spacerowałem na świeżym
powietrzu w nowym dla mnie miejscu. W domu marzył mi
się odpoczynek. Tego dnia nie włączyłem komputera 9
i telewizora, 9 a mimo to wiedziałem, że ten dzień zapadnie
mi na długo w pamięci.
Aleksander Kawa, klasa VI D
|
|
Zimowe opowiadanie z dreszczykiem
- Mamo, mogę wyjść na dwór? - spytałam prędko, by rodzic
nie przypomniał sobie o nieposprzątanym pokoju.
-Możesz - odpowiedziała mama nie zwracając uwagi na
to, że już jestem w kurtce i w butach.
- Dzięki! Pa! - krzyknęłam i wybiegłam z domu.
Przeszłam przez parking, skręciłam w uliczkę prowadzącą
do domu mojej przyjaciółki. Wszystko wydawało się takie,
jak zawsze, jednak coś sprawiało, że czułam się nieswojo.
Taras - duży plac nad podziemnym parkingiem był zasypany
śniegiem. Rozejrzałam się. Gazony na swoim miejscu.
Wszystko wygląda normalnie. Jeszcze na wszelki wypadek
wyjrzałam na drogę, by sprawdzić, czy wszystko jest
w porządku. "Nic takiego..." - myślałam. Zimny
wiatr dął prosto w moją twarz. Kasztanowce niespokojnie
szeleściły garstką zeszłorocznych liści. Usłyszałam
skrzypienie śniegu pod butami.
- Kto... tam? - niepewnie odwróciłam się. Nikogo nie
było. Popatrzyłam w dół. Ślady! Jak to możliwe? Przestraszyłam
się nie na żarty. Pobiegłam do drzwi klatki schodowej
koleżanki i wcisnęłam przycisk domofonu. Trzymałam go
długo, ale na próżno - nikt nie odbierał. Stałam w klatce
i rozglądałam się na wszystkie strony. Wydawało mi się,
że mój oddech odbija się echem po całym pomieszczeniu.
Drżałam coraz bardziej. Jeszcze raz zadzwoniłam do przyjaciółki.
Wreszcie ktoś podniósł słuchawkę. Milczy. "Dobra,
zacznę pierwsza" - odparłam w duszy.
- Dzień dobry, mówi Monika. Czy jest Agatka? - wydukałam.
Nadal nikt się nie odzywał. "Aha... ktoś robi sobie
głupie żarty!" - myślałam. Wyszłam z klatki oburzona,
zupełnie zapominając o tym, że miałam dziwne przypadki.
Już miałam skierować się w stronę domu, kiedy zauważyłam
śnieżne tornado! Pędziło ono z nieokreśloną prędkością
w moją stronę. "Pierwszy raz w życiu widzę coś
takiego!" - ucieszyłam się. Szybko się ocknęłam
i pomyślałam, że muszę ostrzec rodzinę. Biegłam, nie
zwracając na nic uwagi. Zadzwoniłam do domofonu. Nikt
nie odebrał. "Gdzie oni są?!" - denerwowałam
się. Tornado było coraz bliżej. Wśród ciemnego wiru
zauważyłam wirujące meble, odłamki bloków, kawałki kory
z drzew. Było mi w tamtej chwili obojętne, co się ze
mną stanie. Nagle tornado stanęło przede mną. Po chwili
wciągnęło mnie! Czułam się okropnie! Nic więcej niestety
nie pamiętam... Wydaje mi się, że wir opadł, gdy do
niego wpadłam. Nie było żadnych ofiar. Nie mówiono o
tym nawet w telewizji.
-I co dalej? - spytała moja młodsza siostra.
-Tak było naprawdę?! - krzyknął brat, który dopiero
przed chwilą ochłonął z tego wszystkiego.
-Śniło ci się to? - spytała Agatka.
-Nie... wiecie... - uśmiechnęłam się. - Przed chwilą
to wymyśliłam.
Monika Sieczka, klasa VI A
|
|
|
"Wielcy
Polacy w naszej klasie"
Dnia 28 listopada,
2007r. na lekcji języka polskiego działy się niezwykłe
rzeczy. Odwiedzili nas studenci polonistyki UMCS. Wszystkie
dzieci musiały się ubrać na biało - granatowo. Pierwsza
lekcja była niezwykle ciekawa zabawowa. Wszyscy usiedli
w kręgu, a pod tablicą siedziało pięciu naszych kolegów:
Bartek Badora, który udawał Cypriana Kamila Norwida
i Marcin Komorski, czyli Fryderyk Chopin. Był też Przemek
Gorgol - Adam Mickiewicz oraz Piotr Szewczyk, który
był przebrany za Juliusza Słowackiego. Piątym panem,
był Antek Kotowski, przebrany za Wojciecha Manna, który
prowadzi program Duże dzieci. Rozmawialiśmy o patriotyzmie.
Antek zadawał pytania, a my zgłaszaliśmy się. Każdy
z czterech wielkich romantyków opowiadał o sobie. Niektórzy
studenci również zabierali głos. Druga lekcja była też
bardzo ciekawa, śpiewaliśmy piosenkę, aby zakończyć
program Duże dzieci w naszej klasie. Dotyczyła ona
patriotyzmu. Były to lekcje interesujące, zabawne i
ciekawe, zarówno dla nas, jak i dla studentów.
Małgorzata
Zdyb kl. VI d
|
|
|
|
|
|
PATRIOTA
DAWNIEJ I DZIŚ
Na zajęciach ścieżki czytelniczo - medialnej 28 listopada
br., klasa VI D oraz zaproszeni studenci UMCS dyskutowali
na temat; "Co oznacza dla nas patriotyzm?"
Lekcja nawiązywała do programu telewizyjnego ,,Duże
Dzieci''. Kilku uczniów wcieliło się w rolę wielkich
Polaków: Fryderyka Chopina, Juliusza Słowackiego, Adama
Mickiewicza i Kamila Cypriana Norwida, którzy przybyli
zza światów i wystąpili jako goście w studiu. Po ich
ciekawym wystąpieniu przeszliśmy do konferencji prasowej.
Pod koniec, jako podsumowanie zajęć, pani podała rymowany
temat wypracowania, nawiązujący do wiersza C. K. Norwida
"Moja piosnka":
,,Do jakiego kraju tęsknię Panie,
Co w nim cenię, co w nim ganię,
Co w nim zmienię, co poprawię?
W jakim kraju chciałbym żyć?
Czemu służyć i kim być?
Gdy dorosnę, Panie?"
Odnosząc się do cytatu myślę, że patriota to człowiek,
który kocha swoją ojczyznę i wierzy w nią. Dba o pomyślność
i dobre imię swojego kraju. Dba o symbole narodowe takie,
jak: flaga, godło i hymn. Nie pozwala na obrazę swego
kraju. Każdy patriota może w jakiś sposób służyć swojej
ojczyźnie, np. uczestniczyć w różnych uroczystościach,
świętach narodowych.
Wielkim polskim patriotą był Jan Paweł II. Nauczał jak
trzeba kochać swój kraj i oddawać mu hołd. Dla mnie
prawdziwy patriota powinien być odważny i pewny siebie.
Ja na razie nie jestem dojrzałym patriotą, ale z każdym
miesiącem pogłębiam swoją wiedzę o historii Polski i
o znanych polskich patriotach.
|
|
| CO
Z TYM SKLEPIKIEM ???
Sklepik szkolny - dla niektórych miejsce, gdzie można
było kupić śniadanie, a dla innych miejsce, do którego
zaglądali sporadycznie. Od początku roku szkolnego zauważyłem
i na pewno nie tylko ja, że podczas dwóch miesięcy nauki
dwa razy zmieniła się sprzedawczyni. W trakcie poszukiwań
nowych pracowników sklepik jest nieczynny. W wyniku tego,
na długich przerwach można zaobserwować dzieci biegnące
do popularnego wśród uczniów sklepu FRYGA. Można tam kupić
ciepły posiłek, którego w szkole, podczas lekcji, które
nieraz trwają po klika godzin nie ma. Skutkami tego są
nasze częste przeziębienia, które są spowodowane lekkim
ubiorem dzieci wybiegających na przerwie ze szkoły, spóźnianie
się na lekcje, wypadki w trakcie szybkiego biegu, podczas
którego trzeba także mieć się na baczności przed nauczycielami
kończącymi lub zaczynającymi lekcje.
Moim zdaniem nauczyciele powinni być wyrozumiali, ponieważ
uczniowie często przychodzą do szkoły nie jedząc śniadania
w domu lub nie mając kanapki. Nauczyciele nie mają takich
zmartwień, bo mają tzw. "okienko", podczas,
którego mogą wyjść do sklepu w celu kupienia sobie czegoś
do jedzenia. Dzieci często po kilku lekcjach, bez śniadania,
zaczynają czuć się źle: bolą ich brzuchy i głowy, na które
w poniedziałek nie można zaradzić, ponieważ pani pielęgniarka
pracuje w innej szkole, ale tę myśl rozwinę w kolejnym
tekście. Moim zdaniem Dyrekcja szkoły powinna wziąć sprawy
w swoje ręce.
Jednym ze sposobów zapobiegania bieganiu do sklepu byłoby
wystawienie automatów ze słodyczami i napojami. Natomiast
drugim sposobem byłoby zatrudnienie wreszcie stałej ekspedientki
w szkolnym sklepiku.
Red. Antoni Kotowski, 6d
|
|
Drodzy czytelnicy "Szóstego Zmysłu"! Może
wiecie, może nie (napewno wiedzą to szóstoklasiści),
że na zajęciach ścieżki czytelniczo - medialnej uczymy
się pisać dziennikarskie "newsy",
czyli krótkie informacje na temat aktualnych zdarzeń.
Oto próbka newsa napisanego na podstawie wiersza Juliama
Tuwima "Spóźniony słowik".
|
Niusik
na wesoło
O
słowiku i jego żonie
|
|
Wieczorem
12 października br., Pani Słowikowa bardzo się martwiła
o pana Słowika i słusznie,
bo po dokładnym przeszukaniu okolicy znaleziono aż sześc
piórek należących do artysty.
Ptasia Policja znalazła również jego dokumenty i teksty
operowe.
Po dokładniejszym przeszukaniu okolicy Pan Słowik znalazł
się, ale to nie było takie proste.
Słynny śpiewak operowy stał się najbardziej poszukiwanym
ptaszkiem w całym lesie
jako, że jest bardzo szanowanym obywatelem ptasiego
raju.
Do poszukiwań zaangażowano całą straż leśną, która do
późnych godzin nocnych przeczesywała las.
Sprawa od razu została skierowana do ptasiej prokuratury.
Pan Słowik musiał się gęsto tłumaczyć o tym, co robił
i gdzie był przez cały czas, kiedy go szukano.
Z jego relacji wynika, że był na przygotowaniu wielkiego
show
pt. "Ptasie pieśni miłosne" i miała to być
niespodzianka dla mieszkańców lasu, stąd tajmnica przezd
żoną.
Zgubił nuty uciekając przed kotem Rupertem i resztę
czasu spędził na szukaniu zgubionych rzeczy.
Dzięki temu sprawozdaniu ptasi sąd umorzył sprawę.
Wszystko dobrze się skończyło, a Pan Słowik i jego żona
obiecali,
że nigdy więcej nie będą wychodzić wieczorem samotnie.
Jakub Bujek, klasa VI B
|
|
|
|
Czym
zajmują się członkowie Redakcji?
Czy to tylko zabawa, czy prawdziwa praca? I tak, i nie,
Drodzy Czytelnicy "Szóstego Zmysłu".
Na zajęciach ze ścieżki czytelniczo - medialnej każdy,
choć przez chwilę może zostać dziennikarzem.
Kolegom i Koleżankom z młodszych klas śpieszymy wyjaśnić,
że ścieżka czytelniczo - medialna to zajęcia, na których
wszystkie szóste klasy
spotykają się raz w tygodniu z Panią Dorotą Gał. Poznajemy
tu sposoby pracy w redakcji, budowę czasopism,
uczymy się pisać "newsy" i "korespondencje
z ostatniej ławki", będziemy słuchać muzyk i pisać
recenzje.
Narazie jest fajnie. Zobaczymy, co jeszcze wymyśli pani
Gał. A może ktoś z nas zostanie w przyszłości prawdziwym
dziennikarzem?
Warsztat będziemy mieć jak znalazł. I tak warto umieć
pisać różne teksty, bo wszystko napewno przyda nam się
w przyszłości.
|
|
| MUNDURKI
- utrapienie czy dobre rozwiązanie?
1 października bieżącego roku, w Szkole Podstawowej nr
6 im. Romualda Traugutta w Lublinie, jak w wielu innych
szkołach wszedł obowiązek chodzenia w mundurkach. W naszej
szkole oznacza to ujednoliconą kolorystykę, czyli czarny,
niebieski, biały i elementy czerwieni. Jest to jednak
dosyć problematyczne i dla rodziców i dla uczniów. Niektóre
klasy wybrały wariant noszenia jednego elementu owego
stroju, np. kamizelki (oczywiście nie zapominajmy o tarczy!).
2 października część uczniów nadal chodziła w kolorowych
ubraniach a mniejsza grupa, zwłaszcza z młodszych klas,
zaopatrzona w mundurki podążyła w nich do szkoły. Tymczasem
w szkole nadal panuje barwny chaos. Czyżby więc różnorodność
górą ?!!
Patrycja Skiba, klasa VI C
|
|
|
Opinia
Witam,
Chciałabym wypowiedzieć się na temat nowego działu dotyczącego
mody. Pomysł jest absolutnie rewelacyjny. Gazetka Szósty
Zmysł zawsze była ciekawa, ale teraz wymoślono coś nowego,
nietypowego. Gratuluję redakcji pomysłowości :)
absolwentka szóstki
|
|
|
Jak
powstaje "Sióśty Źmyśłek?"
We wtorek, 2 października br., przyszłam o umówionej
porze do świetlicy. Pani Kasia przywitała mnie i poprosiła,
żebym zaczekała. Podeszła do jednego ze stolików, (przy
którym kilkoro dzieci odrabiało lekcje) i zapytała je
czy chcą uczestniczyć w "tworzeniu" mojego artykułu.
Ochoczo zgłosiło się kilkoro z nich. Po niewielkim zamieszaniu,
gdy dzieci wreszcie usiadły na dywanie Pani Kasia oddała
mi głos:
- Poszukuję kilku chętnych do prac plastycznych na temat
"Dzień Chłopaka" oraz jakieś uzdolnione dziecko,
które może napisać wierszyk na ten temat. Zgłosiło się
kilkanaście dziewczynek i kilku chłopców.

Dzieci rozdzieliły się na trzy grupy: pierwsza "robiła,
co chciała" czyli, np. jadła, druga siedziała na
dywanie i śpiewała piosenki z Panią Alą, a Pani Kasia
wspaniale grała na gitarze. Moja, trzecia grupa zasiadła
przy stanowisku, który przygotowała Pani Renatka. Podczas,
gdy dzieci zawzięcie rysowały, ja pomagałam Agatce napisać
wierszyk.

Wtem wpadłam na genialny pomysł. Podeszłam do Pani Ali
i zadedykowałam piosenkę "Bieszczady" "za
stare dobre lata". Pani się roześmiała i zawołała
mnie. Odśpiewałam tę i jeszcze jedną piosenkę "Lato
z komarami". W tym czasie większość dziewczyn i chłopców
oddało mi swoje prace. Kiedy wiersz został ukończony poprosiłam
inną dziewczynkę (również Agatkę), żeby go ładnie przepisała.
W tym czasie Pani włączyła film pt. "Auta - wielki
wyścig". Dzieci rozeszły się i ja wtedy skończyłam
pracę.

red. Pamela Kępa, kl. VI D
Drogie
Czytelniczki (i Czytelnicy?) "Szóstego Zmysłu"!
Proponujemy
w naszej szkolnej gazetce
nowy dział poświęcony modzie.
Mogłaby mu przyświecać myśl: "Szkolna
moda to wygoda i uroda!"
Co wy na to? Prosimy Was o opinie (piszcie na adres Pani
D. Gał).
Oto
pierwszy materiał przygotowany przez dziewczyny z nowo
powstającej redakcji. Przygotowały go
Basia Klatka i Karolina Ładziak z kl. VI D.
Modna
fryzura w tym sezonie!
W tym sezonie modna jest długość włosów do ramion.
Na tym zdjęciu, nasza koleżanka - Basia ma pocieniowane
włosy, grzywkę na bok oraz lekkie pazurki. Taka
fryzurę można spiąć w kucyk, zebrać klamrą lub zaczesać
opaską.
Oto propozycja dla dziewczyn, które jeszcze nie
posiadają mundurka: błękitny T-shirt, czarna lub
granatowa spódniczka po kolano oraz bluza (najlepiej
w kolorze takim jak dół stroju).
Mundurek?
- ma swój urok !!!
Mundurki
szkolne to oczywiście rewolucja! Ale nie ma się czym
przejmować!!! Przecież możesz do tego dołączyć różne
modne dodatki, np. pasek, bransoletkę, pierścionek,
opaskę ( np. w kropki). Możesz też założyć pod spódniczkę
jakieś wzorzyste rajstopy. Tylko pamiętaj: wszystko
musi być w kolorach szkolnych! Każdy mundurek może być
COOL!!
 
Jeśli
nie masz mundurka, też możesz fajnie wyglądać, jak nasza
koleżanka- Ola (czarne legginsy, jeansowa spódniczka
i biała bluzka).
Czytajcie naszą stronę poświęconą
modzie, przysyłajcie do nas swoje propozycje i piszcie.
Adres e- maila znajdziecie na stronie tytułowej gazetki
Wywiad z Panią Ewą Cichorzewską na temat mundurków
szkolnych
Red.: "Szósty Zmysł": Czy
podobają się Pani obecne mundurki?
P.Cichorzewska: Absolutnie nie.
Red.: Czy uważa Pani, że można do nich dołączyć
jakieś dodatki?
P.C.: Na pewno przydałby się coś dla ożywienia
koloru , np. dla
dziewczynek opaski do włosów.
Red.: Czy podoba się Pani sam pomysł
z mundurkami?
P.C.: Bardzo mi się podoba.
Red.: Czy odpowiadają Pani kolory mundurków,
czy zmieniłaby je Pani na inne?
P.C.: Chętnie powróciłabym do poprzedniej propozycji,
ze sklepu RESERVED.
Red.: Jak Pani myśli, dlaczego niektore dzieci
nie chcą nosić mundurków?
P.C.: Wolą swoje prywatne ubrania, bo są wygodniejsze,
a przede wszystkim ładniejsze.
Red.: Czy myśli pani, że w liceum rowniez powinny
być mundurki?
P.C.: Nie.
Red.: Dziękujemy za wywiad.
Wywiad prowadziły red. Kasia Komorska
i Justynka Barycka z kl. VI D
III
D jak malowana

W klasie III D pani Ewy Gadaj niemal wszystkie
dzieci przychodzą do szkoły w mundurkach.
Są z tego dumni. Czyż nie prezentują się wspaniale?
|
|
Tarcze szkolne
Myślę, że tarcze szkolne były dobrym pomysłem.
Teraz, gdy ktoś odwiedzi naszą szkołę, od razu widzi kto
jest jej uczniem, kto chce być jej uczniem, a kto się
znalazł tutaj przypadkowo i jest mu wszystko jedno, czy
chodzi do tej szkoły czy do innej. Tarcze wyglądają dostojnie
i poważnie. Są wykonane z linoleum i estetycznie wyglądają.
Cieszę się, że stały się częścią naszego ubioru, podobnie
jak mundurki.
Olgierd Celiński
Tarcze? Czemu nie?
Chciałbym wyrazić swoją opinię na temat
tarcz, które pojawiły się w naszej szkole. Bardzo mi się
podobają, ponieważ jesteśmy szkołą, która swoją pracą
zasłużyła na to. Jestem dumny z tego, że noszę tę tarczę.
Niedawno jednak usłyszałem też o tym, że niektórzy uczniowie
woleliby nosić identyfikatory. Mi też podoba się ten pomysł
i myślę, że Pani Dyrektor rozważy tę propozycję.
Anonim
Mundurki
Chciałbym wyrazić moją opinię na temat
mundurków szkolnych. Myślę, że to dobry pomysł. Świadczy
to o tym, że jesteśmy szkołą, która szanuje tradycję.
Z lekcji o kulturze angielskiej wiemy, że w Anglii dzieci
w szkołach angielskich noszą mundurki. W elitarnych szkołach,
w USA jest to wręcz oczywiste. Jeśli nasz poziom wkracza
w sfery poziomu ze statutem międzynarodowym, powinniśmy
się z tego cieszyć! Nie zgadzam się z negatywnymi opiniami
na temat mundurków, które ostatnio pojawiły sie na stronie
gazetki szkolnej. Cieszmy się, że nosimy mundurki jako
jedyna lub jedna z nielicznych szkół w Lublinie. To powód
do dumy.
Olgierd Celiński
Witam!!!
Chciałbym wyrazić swoją opinię na temat mundurków w
naszej szkole. Uważam że pomysł jest niezły ale przecież
można przychodzić w odpowiednich kolorach i nie muszą
być to koniecznie mundurki, tylko inne ubrania.
Miom zdaniem mundurki nie są dobrym rozwiązaniem.
Grzegorz Tchórzewski
|
|
Nie
szata zdobi człowieka
Przeczytawszy wywiad Redakcji "Szóstego Zmysłu"
z Panią Dyrektor w sprawie "strojów w szkolnych
barwach" chciałbym wyrazić swoją opinię na ten
temat. Otóż wydaje się, że dzieci i młodzież w wielu
polskich szkołach nie znają umiaru w tym, jak się ubrać
do szkoły. Dziewczyny - gołe brzuchy, pępki, stringi
na wierzchu, super mini, czyli sama gumka, brokatowe,
wydekoltowane bluzki. Panowie - spodnie w kroku, kolczyki
w uszach. Ohyda!!! Tymczasem, jak głosi stare przysłowie,
to nie ubiór zdobi człowieka. Tylko człowiek pusty i
ubogi wewnętrznie potrzebuje stroić się na zewnątrz.
Człowiekowi, który jest świadomy swego duchowego bogactwa,
swojej wiedzy, inteligencji i innych wewnętrznych wartości
wystarcza skromny wygląd. Dlatego chwalę "Szóstkę"
za tę inicjatywę. Dzieci z "Szóstki", skoro
chcą być na "szóstkę", powinny świecić przykładem
wzorowego zachowania i wspaniałych ocen, a nie modnym
ciuchem.
Tato Agaty, która chodzi do "Szóstki"
|
|
|